Jak zachwyca, jak nie zachwyca…
Pisanie i myślenie nie jest ostatnio moją najlepszą stroną. O dziwo. Zdania nie kleją się jak kiedyś, myśli szybują poza zasięgiem… Stąd dłuższa cisza na blogu. Zarządzanie Kryzysem przynosi małe sukcesy. A to może motywacja żeby pisać dalej. Może coś zacznie się kleić…
Od kilku dni obserwuję, że ptaki najpiękniej śpiewają tu o trzeciej nad ranem. I zachodzę w głowę jak można z pasją śpiewać codziennie o tak nieludzkiej porze… Powstaje konflikt tragiczny- spać czy słuchać??
Ale nie o tym. Od rana myślę o tym, czy zabijanie czasu na masową skalę nie jest samodestrukcją. Co innego wyizolować się trochę od realiów, co innego przed nimi uciekać. Bo można próbować, ale uciec skutecznie się nie da.
Z mocnym postanowieniem poprawy obiecałam przeczytać sobie dziś choć dwa zdania ze zrozumieniem. Dwa zdania z pięćsetstronnicowej książki to niby nic, ale za rok dwa zdania codziennie będą już widoczne.
Wracam za kilka dni z czymś bardziej konkretnym.