Skąpcy słuchają tylko uszami, niech pan będzie rozrzutny i słucha całym ciałem…
To cytat z ” Madame Pylinska i sekret Chopina”. Książę podrzuciła mi moja Gosia i po kilku stronach po policzkach płynęły mi łzy. Nie wzruszyła mnie treść ( bo to za wcześnie), ale sposób łączenia słów, zdań, malowania postaci przymiotnikami, dynamika…
Czasami trudności, wielość zadań, zmęczenie wymuszają znaczne ograniczenie percepcji, emocji, aktywności. Życie zawęża się do najprostszych czynności ( to w nawiązaniu do zarządzania kryzysem). Myślę, że najważniejszym zadaniem jest wtedy pilnowanie własnego oddechu. I to nie jest kiepski żart.
Tytułowe zdanie to jeden ze sposobów okiełznania kryzysu. Chyba najpiękniejszy i najtrudniejszy o jakim słyszałam. Wyobraź sobie, że po dłuższym czasie, który był dla Ciebie trudny- pozwalasz sobie na nowo na patrzenie trochę wyżej, zaczynasz słyszeć coś więcej niż kapanie swoich łez, czujesz nie tylko ich słony smak, ale zapach kwiatów, chleba, deszczu, ziemi, lasu… Że znów potrafisz spojrzeć na drugiego człowieka i widzisz nie tylko to, że idzie, ale też kolor oczu, zmarszki mimiczne, włosy ułożone poduszką ( bo na suszarkę to było za wcześnie)… Że słyszysz nie tylko to, co mówi, ale też ciężkość kroków, stan serca, melancholię lub radość, dynamikę wypowiadanych słów i szept tych, które boją się wypowiedzieć…
Miałam dziś pisać o pieczeniu chleba, ale nie wyszło. Przekładam chyba praktykę nad teorię. Z całego serca życzę sobie i Tobie odwagi, żeby słyszeć to, co niewypowiedziane. Przecież świat należy do szaleńców…