• Bez kategorii

    Terapia wymuszona koniecznością…

    Wieczory mają w sobie coś filmowego. Cisza krąży po pokoju z kubkiem retrospekcji, pod ręką leży kartka i długopis, które jak kot przyciągają i nie chcą odpuścić… Wszystko zwalnia, starzeje się, zamyśla po to, żeby rano znów obudzić się z nową dawką energii i wyzwań… Tytuł zasłyszałam w poniedziałek i wydał mi się tak życiowy. Czasami terapia wymuszona koniecznością zaczyna się już rano, kiedy trzeba wstać i wiesz, że trzeba wstać, ale wszystkie mózgowe komórki nerwowe burzą się na samą myśl, zanim jeszcze zdążysz mrugnąć, zestawić nogę z łóżka, albo nie daj Boże wstać i wstawić wodę na poranną kawę… Od kilku dni moją terapią była książka z przepisami dla…

  • Bez kategorii

    Mogę wszystko poza…..

    Wieczór zaścielił zieleń, małą wiewiórkę, która bez względu na temperaturę na zewnątrz zwisa głową w dół z wielkiego drzewa w poszukiwaniu bezpiecznej drogi do orzecha, stado komarów i ślimaka powoli wspinającego się po balkonowym Mont Evereście. Cisza po całym dniu pełnym wrażeń, kubek letniej wody (gorąca herbata byłaby zabójstwem i zupełnym brakiem miłosierdzia), dwie książki pod ręką, dobra konferencja w telefonie i zegar, który biegnie do rana zdecydowanie za szybko… Ostatnio dwie myśli determinują mój sposób postrzegania rzeczywistości. Pierwsza- że z piekarnikiem człowiek zaprzyjaźnia się jak z człowiekiem, jeśli lubi się piec. I może uznasz, że to banał albo przesada- dla mnie to najprawdziwsza prawda. Tak samo jak to, że…

  • Bez kategorii

    Spiec się na słońcu, czy przy piekarniku??

    Wstałam i zaparzyłam herbatę do ulubionego kubka. Chyba się starzeję, bo mam kubek, w którym herbata smakuje lepiej, a czas przy jej piciu płynie wolniej. Nie wiem, dlaczego najczęściej działa to rano, kiedy jeszcze wszyscy śpią, ale liczę na to, że działanie mojego „magicznego kubka” rozszerzy się na całą dobę. Chyba, że ktoś niechcący go zbije. To tak słowem wstępu… Za oknem gorąco. Po ostatnim maratonie pierogowym (lepienia, nie jedzenia) miałam dziś nie dotykać się prawie niczego, co jest w kuchni. Kiedy wstałam przypomniałam sobie, że marzyło mi się zrobić zaczyn drożdżowy i upiec domowe bułki. Od rana więc myślę- czy zostać wierna swoim postanowieniom, czy iść za marzeniami… I…

  • Codzienność

    Nie szukać szczęścia…

    Za oknem raz słońce, raz deszcz. Sezon w pełni- kuchnia pachnie truskawkami, kalafiorem, koperkiem, czosnkiem, marchewką, ogórkiem… Dla złapania jakiejkolwiek równowagi odnalazłam w odmętach internetu przykazania Leszka Kołakowskiego. I zawiesiłam się przy nich chwilkę dłużej niż zamierzałam. „Nie szukać szczęścia” to punkt 13 z 17 zasad proponowanych przez Pana Kołakowskiego. Nie wiem czy przez złośliwość, czy tak jakoś wyszło. Bo tu trzynastka może nie jest pechowa, ale niesie ze sobą przesłanie irracjonalne, a może wręcz niemożliwe… Szczęście jest pojęciem wieloznacznym- szczęściem jest łyk zimnej wody w upalny dzień, dom, w którym ktoś zawsze na Ciebie czeka, zdrowie, samorealizacja, możliwość zadbania o najbliższych, wolność… Lista może się ciągnąć w nieskończoność. I…