Codzienność

Zgotować sobie dobry dzień!!

Zarządzanie kryzysem nie daje o sobie zapomnieć, stąd dzisiejszy tytuł. Chociaż dziś bardziej mi chodzi o zażegnanie kryzysu niż jego rozpamiętywanie. Herbata skończyła się parzyć i przyjemnie ociepla rękę. To idealny czas na chwilkę pisania…

Kryzys jest jak nadwaga- dopada w nieodpowiednim czasie, męczy, ciężko się go pozbyć, ciąży na duszy i sercu. Nadwaga złych zdarzeń, emocji, braku miłości, tragedii, smutku… Taki koktajl Mołotowa serwowany zaraz po otwarciu oczu, połączony z bezsennością i często brakiem sprawczości, bezsilności i bezsensu. Stan, który z jednej strony zabija, z drugiej nie pozwala na znalezienie wyjścia z tej sytuacji. Taki piątek trzynastego do potęgi entej…

Z różnym natężeniem u każdego. Na innym poziomie trudności do pokonania, w innym czasie życia. A nam naiwnym wydaje się czasami, że u nas ciężko, że trawa u sąsiada zawsze zieleńsza…

Zadzwoniła do mnie wczoraj moja przyjaciółka. Wiedziała, że mamy szalony dzień wypchany po brzegi obowiązkami i koniecznościami i obdarowała nas zupą ogórkową. Jeszcze gorącą. Delikatnie pikantną, z kawałkami delikatnego mięsa, kwaśną, taką do nalania do ulubionego talerza i zjedzenia… Czujesz piękno tej sytuacji?? Ja czułam nie tylko piękno. Poczułam, że ktoś o mnie pomyślał, zadbał o mnie tak bezinteresownie. Powiem Ci, że naprawdę dało mi to dużo do myślenia.

Przed kryzysem mieliśmy taki zwyczaj, że piekliśmy zawsze trochę więcej ciasta albo przygotowywaliśmy więcej pierogów i dzieliliśmy się nimi z naszyli przyjaciółmi. Radość była obustronna. Dzieciaki widziały jak łatwo wywołać uśmiech na twarzy drugiego człowieka, a przy okazji same próbowały zrobić w kuchni coś nowego- obrać warzywa, wymyślić co gotujemy, doprawić potrawy…

Wstałam dziś i jestem przekonana, że dobry dzień trzeba sobie zgotować. Nie wiem jeszcze jak to ogarnąć czasowo i organizacyjnie. Dostałam wczoraj przepis na zupę krem z pieczonej papryki z kurkumą i curry. Prosty przykład na to, że słodycz papryki trzeba przełamać mocnym akcentem przypraw, żeby zbudować całą gamę smaków i wydobyć aromat samej papryki. To chyba jak i w życiu- codzienność przełamuje we mnie to, co jeszcze rok temu wydawało mi się nie do wykonania albo niemożliwe. Największy sekret polega na tym, żeby nie przyprawiać życia piołunem albo cyjankiem. I o ile czasami codzienność jest gorzka ja zatar, o tyle jedzenie tylko ciast i tortów przerażałoby mnie jeszcze bardziej….

Spędziłam dziś z Tobą dobry poranek. Dziękuję. W planach krem z pieczonej papryki i blok (nie deweloperka, ciasto które pamiętam z dzieciństwa, a które uwielbia moja rodzina). Jeśli złapie mnie kryzys będę wieczorem lepić pierogi. Może dobrym pierogowym ciastem uda się zalepić życiowe okiennice, przez które jesień próbuje wedrzeć się ze swoją melancholią?? Dobrej mocy na dziś. Bo wierzę, że może być dobra…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *