Świętować, święcić czy poświęcić ??? …
Jest kilka takich dni w roku, które skutecznie zatrzymują czas. Zegary działają tak samo, tyle samo czasu zajmuje ułożenie włosów, ugotowanie obiadu, a jednak…
Dziś wspomnienie świętych i wiem, wiem- nie każdy wierzy, nie każdy chce… Ale ja nie z tej strony. Jestem przekonana, że każdy zetknął się w swoim życiu z jakimś świętym- niekoniecznie wyniesionym na ołtarze i czczonym z imienia i nazwiska. Z kimś, kto miał w sobie okruch nieba bardziej widoczny niż u innych- może miał/a anielską cierpliwość, wielkie pokłady miłości do drugiego człowieka, mądrość która zamieniana była w słowa i konkretne rady, ciepło i czas dla drugiego człowieka które daleko wykraczały za grzeczne „dzień dobry”, umiejętność podnoszenia ludzi złamanych i spisanych na straty…
Tu pojawia się pytanie- czy dzisiejszy dzień powinien być świętowaniem, uświęcaniem siebie czy zgodą na poświęcenie?? Tego nie wiem…
Dzień się już zaczął. Herbata w kubku tak samo paruje i ogrzewa ręce, z tym, że jakoś łatwiej się przy niej wspomina. Puenta jest taka- zdecydowanie masz w sobie coś, co może rozświetlić świat wokół siebie. odkryj to i zacznij z tego korzystać przed śmiercią, a nie umrzesz do końca nigdy… Myślę że to obietnica…

P.s.- pewnie zastanawiasz się czemu takie zdjęcie? Bo myślami przygotowujemy się już do jesieni, innych roślin i kolorów. Tak chyba jest ze świętością. To kwitnięcie pomimo tego, że świat wokoło przygotowuje się do jesiennej wegetacji…