Jak nie zwariować?
Niedzielne poranki zawsze mają w sobie coś kojącego. Nie wiem, czy wynika to z faktu, że przeważnie z niczym nie muszę się śpieszyć i nawet jeśli poleżę 5 minut dłużej niebo się nie zawali, czy może tego, że po całym tygodniu wzmożone napięcie nerwowe mózgu odpuszcza…
Doczekaliśmy grudnia. Za oknem bywa biało, mamy za sobą pierwsze poranne odśnieżanie auta (żeby sprawa była jasna- nie narzekam). W większości sklepów w tle zakupów słychać już świąteczny repertuar. Trzy dni temu wyczytałam, że Komisja Europejska uznała „Boże Narodzenie” słowem, którego należy unikać. Więc w praktyce mamy świętować coś, czego nie możemy nazwać swoją nazwą. Kolejne święta przed nami…
Zabieram się za świąteczne menu. Mam już jego zarys, ale po pierwsze tworzą je dzieci (nie jest złe, ale co chwila staje się dłuższe), po drugie chciałabym w tym roku poza tradycyjnymi potrawami przygotować coś innego. W tamtym roku zrobiłam rybę po grecku bez ryby ( pływające cudo zastąpiły kotlety sojowe) i muszę przyznać, że pierwszy raz w życiu powtórzyłam to danie w ciągu roku (klasycznej ryby po grecku nigdy nie- choć sama nie wiem czemu). W tym roku ciężko mi się jakoś sprecyzować. Przygotować jakiś wyjątkowy chleb, upiec mięso, poszukać vege wariacji jakiegoś klasyka?? Pomysłów nie brakuje.
W tamtym tygodniu znalazłam przepis na bułki bez mąki… Bazą do nich jest biały ser…i tak wiem jak to brzmi… Sama byłam sceptyczna i nie wierzyłam, że to się uda. Moje zaskoczenie było wielkie. Bułki okazały się naprawdę smaczne i nie doczekały wieczora. Link do przepisu wklejam poniżej. Robiłam je na razie tylko ze słonecznikiem, ale zastanawiam się jak smakowałyby z żurawiną- sprawdzę przy najbliższej okazji.
Twarogowe bułki z ziarnem (bez pszenicy) :: Skutecznie.Tv – YouTube
Poranek z kartką powoli przynosi rezultaty. Rozkładam świąteczne gotowanie na etapy. Uwielbiam, kiedy w domu pachnie kiszoną kapustą, suszonymi grzybami, olejem lnianym… Zgodnie z naszą tradycją sami będziemy robić pierogi i uszka. Nie spaceruję po sklepach bez potrzeby- nie chcę mieć mdłości jeszcze przed świętami słysząc dzwoneczki, świąteczne melodie… Co za dużo… Choinkę ubierzemy za kilka dni. Będziemy siedzieć przy niej wieczorami popijając herbatę, kawę, gorącą czekoladę i co nam jeszcze przyjdzie do głowy… Będziemy cieszyć się, że ten rok się kończy, bo to był najtrudniejszy dla nas jak do tej pory czas.

To jedna z naszych twarogowych bułek. Tylko tą udało mi się sfotografować. Gotowanie naprawdę ma w sobie coś magicznego- mieszasz, wątpisz, że cokolwiek z tego może wyjść, a potem dom pachnie, w kuchni robi się ciepło… No chyba że się nie uda… Czas zaparzyć herbatę i wybrać nowy przepis na dziś. Obiecałam dzieciakom, że w najbliższym czasie zrobimy sushi. Nie zagości na wigilijnym stole, ale może będzie fajną alternatywą na spędzenie poświątecznego czasu razem??