Bez kategorii

Dla nieobecnych…

Wybacz ciszę i brak świątecznych życzeń, ale w tym roku naprawdę odpuściłam sobie dużo przed świętami. Potrzebowałam wyłączyć się, zastanowić jak przeżyć święta, które były zwyczajnie trudne. I udało się- święta się kończą, ja mam się nie najgorzej. Dzieciaki zmywają ostatnie świąteczne talerze, choinka stoi cicho w kącie i rozjaśnia nieśmiało cały pokój, kubek z herbatą nie czuje magii świąt i nie napełni się sam… A szkoda…

Dla wielu moich przyjaciół i bliskich te święta były trudne z różnych powodów. Nie zawsze karton łańcuchów i kolorowych lampek potrafi zakryć smutki i tragedie, które za nic mają święta. Nie zawsze świąteczne potrawy łagodzą gorzki smak codzienności- i przyznam Ci się, że nie wiem co z tym zrobić. Czasami największym cudem świątecznym jest przeżyć święta. I wiem jak to brzmi.

W tym roku odpuściłam sobie wiele rzeczy, Nie wysłałam kilkudziesięciu życzeń, zminimalizowałam świąteczne ozdoby i menu, nie kupiłam sukienki. Zrobiłam prezent dla samej siebie i pozwoliłam sobie odpocząć. Wyłączyć się na chwilkę. I choć dom tradycyjnie pachniał grzybami, kapustą i pomarańczami, w tym roku z niczym się nie śpieszyłam. Świąteczne pierniki powstaną u nas dopiero jutro- co też nie spędza mi snu z powiek. Część powędruje jeszcze na choinkę, część „zniknie” w pudle na pierniki po to, żeby przypomnieć sobie o nim za kilka miesięcy, część pojedzie do naszych bliskich.

Ten czas dobitnie pokazał nam co jest ważne. Jak co roku postanowiłam zrobić listę rzeczy do zrobienia na następny rok. I choć wiem, że będzie diametralnie różniła się od wszystkich poprzednich- cieszę się, że mogę się tym zająć. Że mogę wpisać tam część moich marzeń i liczyć na to, że wytrwałością i pracą utkam z nich rzeczywistość. Że cokolwiek by się nie działo, mogę mieć nadzieję na następny dzień, tydzień, miesiąc. Że niemożliwe podobno nie istnieje…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *