Bez kategorii

Kiedy nie chce się zupełnie nic…

Początek roku i paskudna szarość za oknem to kiepskie połączenie. Czuję niemalże zwalniającą pracę moich komórek nerwowych….

I jakby na to nie patrzeć styczeń wkradł się do kalendarza. W tym roku wyjątkowo styczeń jest mega wymagający- dużo czasu spędzę za kółkiem, na szaleństwo lub spontan nie zostaje za dużo czasu.

Plan na styczeń jest dość oczywisty- nie dać się zniechęceniu i sprawić, by kuchnia pachniała Azją… O ile to pierwsze to walka niemal nieustanna, to drugie… Jesteśmy po degustacji kurczaka w sosie pomarańczowym. Smak ciekawy, zupełnie inny od tego, co znam. Nie zawrócił mi w głowie doszczętnie, ale co jakiś czas będę do niego wracać.

Orientalny kurczak w sosie pomarańczowym – Skutecznie.Tv | video przepisy na proste, smaczne i szybkie w przygotowaniu dania – link do przepisu, z którego korzystałam. Rzeczywiście do zrobienia w 20 minut.

Pracuję cały czas nad sushi- tu jeszcze trochę nauki przede mną. To ciekawy temat i o ile nie mam niestety dostępu do ryb, które mogłabym na surowo łączyć z sushi, o tyle pojawił się pomysł na kilka wariantów nietuzinkowego sushi, które w najbliższym czasie zarolują jakąś kolację. Jeszcze w styczniu kuchnia zapachnie moim pierwszym ramenem- makaron do ramenu już robiłam i chętnie zrobię go jeszcze raz. Pomyślałam, że porównam ze sobą klasyczny ramen i jego wegański odpowiednik. Jestem szalenie ciekawa eksperymentu… Jak widzisz dom częściej pachnie imbirem i sosem sojowym. To zastępuje częsty brak słońca za oknem…

Tęsknię za moim zielonym balkonem i o ile nie czas jeszcze na jego rozzielenienie- kompletuję nasiona i sadzonki na ten rok. W planach po 3 odmiany pomidora i słonecznika ozdobnego, krzaczek truskawek to już tradycja. Może wreszcie zdecyduję się na coś i kształtu nabierze zielnik z prawdziwego zdarzenia… Nowością będą w tym roku jadalne kwiaty- wybrałam między innymi chabry, które kojarzą mi się z najpiękniejszymi wakacjami na wsi, kiedy byłam jeszcze dzieckiem. Myślę o cukinii- nigdy nie używałam kwiatów cukinii, a coraz częściej przewijają mi się przez myśl. Może w tym roku czeka mnie rewolucyjne podejście do kuchni??

Chyba pierwszy raz zaczynam nowy rok z jakimś takim smutkiem, na który złożyło się mnóstwo zdarzeń i na który nie za bardzo mam wpływ. Myślałam, żeby zamknąć go w słoiku i odstawić na półkę, ale nie wiem, czy mam tak dużo słoik i czym go do niego włożyć. Temat zostaje otwarty…

Od smutku odrywa mnie planowanie. Bo cokolwiek by się nie działo- są terminy i zadania, których nie sposób przełożyć albo zawalić… Próbuję pomiędzy zajęcia wcisnąć czytanie książki, albo chociaż oglądanie obrazków z atlasu anatomicznego człowieka. Coraz bardziej zaskakuje mnie złożoność i zależność poszczególnych mięśni, tkanek, organów… To taka symfonia, w której wszystko współgra ze sobą w bardziej lub mniej harmonijny sposób. Nie ogarniam tego fenomenu, chcę go trochę bardziej zrozumieć.

Na dziś to chyba tyle. Jeśli niebo nie spadnie mi na głowę- w następnym tygodniu przyjdę do Ciebie z gorącym ramenem i sushi. Chwila ciszy w domu jest idealnym czasem na kąpiel z książką w ręku. Miej się najlepiej. Słyszymy się niebawem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *