Są jeszcze ludzie, którzy gotują…
To jedno z najgenialniejszych zdań, jakie ostatnio usłyszałam. Zapadło mi w głowę i serce naprawdę mocno…
Mój poziom zmęczenia osiągnął życiowe apogeum. Nigdy nie byłam tak padnięta jak przez ostatni tydzień. A co za tym idzie- wszystko siadło. Wiesz jak to jest- jak brakuje Ci zwykłego życiowego optymizmu, świat traci swoje kolory. I u mnie tak to wygląda.
Pomyślałam więc, że jeśli na tę chwilę nie potrafię odzyskać jego barw, zadowolę się może zapachem… Tak wiem- dziwne i może niedorzeczne, ale życie jest sztuką kompromisu. Nie zawsze od ręki dostępne jest to, czego potrzebujesz. Nawet wtedy, gdy jest Ci to potrzebne do życia jak powietrze.
Powoli wracam do czytania. Nie tylko literatury światowych klasyków, stąd w moim telefonie co najmniej kilkanaście nowych przepisów kuchni podlaskiej i kresowej. Trochę się znamy, chyba przez myśl Ci nie przyszło, że będę poznawać nowe zapachy od Chanel czy innego… Zasada jest prosta- jeśli w codzienności brakuje Ci mnóstwa normalności- zaczynaj od powrotu do tego, co kochasz, albo co kochałeś. To powoli pozwoli odzyskać równowagę, albo jej część. A od tego mam wrażenie jeden krok do jakiejś stabilności.
Zrobiliśmy sobie ostatnio podróż w czasie. Nie wiem jak u Ciebie, u mnie dawno temu w domu robiło się orzeszki. Do ich przygotowania potrzebna jest specjalna patelnia lub wypiekacz- efekt działania jest ten sam. Z małej porcji ciasta uformowanej w kulkę powstaje połówka orzeszka. A dwie połówki sklejone masą kakaową z mlekiem w proszku i kawałkami orzechów są naprawdę genialnym sposobem na wywołanie uśmiechu na twarzy wielu ludzi. Mogę być też genialnym prezentem- jeśli lubisz obdarowywać bliskich smakołykami. Dzieciakom tak bardzo spodobało się przygotowywanie i jedzenie, że dziś wieczorem zamykamy się w kuchni i działamy.

Od bardzo długiego czasu po głowie chodziła mi myśl o garderobie kapsułowej- sposobie na stworzenie relatywnie niedużej grupy ubrań, które pasują do siebie, są uniwersalne i można z nich tworzyć ciekawe kompozycje na każdą okazję. To bardzo praktyczny sposób na to, żeby pożegnać się z wszystkimi rzeczami, które zalegają w szafie i czekają na koniec świata (przecież wcześniej i tak ich nie założysz), zyskać trochę przestrzeni, czasu i luzu. Tak to widzę. Projekt powoli nabiera realnych kształtów- mam cichą nadzieję, że w przeciągu kilku miesięcy będę mogła Ci powiedzieć, że udało mi się zbudować taki model ubierania się. Moja Gosia, która jest moją wielką inspiracją w tym zakresie, obiecała mi pomoc i dobrą radę. Jeśli nie możesz naprawić lub poprawić rzeczy wielkich i ważnych- zacznij od tych, z którymi możesz coś zrobić.
Dziś już kończę. Obiecałam sobie dziś marchewkę po koreańsku (dostałam przepis- zobaczę, czy ta wykonana przeze mnie będzie tak dobra jak oryginał, którego próbowałam kilkanaście dni temu). Kuchnia to czasami dobry azyl. Rozgrzewa myśli i serce. A nawet jeśli nie przywraca kolorów życiu, napełnia je nowym zapachem i smakiem.