Bez kategorii

Wszystko w swoim czasie, czyli nie zagram po tygodniu koncertu na basie…

Tytuł może Cię dziś ewidentnie wprowadzić w błąd… Nie wydłużyłam doby o kilka godzin i nie uczę się grać na basie. Nie zredukuję też snu do przysłowiowej drzemki… Za mną kilka dobrych dni, przede mną weekend… Aż nie wiem jak się cieszyć…

Nie napiszę Ci, że moje zarządzenie kryzysem jest genialne i kryzys zniknął, a ja tą metodą pomogę całej ludzkości za bajońskie sumy… Nie tędy droga. Nie wiem na jak ostrym zakręcie życia się znajdujesz, widzę teraz, że każdy zakręt musi choć trochę złagodnieć. Nie ma sytuacji zupełnie bez wyjścia- często wyjście znajduje się poza strefą komfortu i ciężko jest się przełamać i spojrzeć szerzej.

Początek weekendu witam z najmniejszym promyczkiem nadziei. Za dziesięć lat nikt nie zapyta mnie ile książek przeczytałam, ile dyplomów zdobyłam. Ważne będzie to, czy mam siłę wstać do życia, czy będę miała siłę i ochotę spędzić czas z tymi, których kocham. Czy spojrzenie w lustro uwypukli moje zmarszczki, czy przypomni, że to może być kolejny dzień pełen śmiechu i pracy nad nowymi zmarszczkami…

Dzisiejszy dzień jest milimetrowym krokiem do przodu. Bo kilkanaście miesięcy temu ktoś mówił mi, że czegoś się nie da- ktoś ważny i ceniony, a życie pokazało coś zupełnie innego… Nie wszystkie mądrości i słowa są prorocze i ostateczne… A to dziś pozwala mi się uśmiechnąć do samej siebie choć na chwilkę… czego całym sercem życzę i Tobie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *