Bez kategorii

O wychodzeniu ze strefy komfortu… jak o rodzaju ekstremalnego sportu..

Cały dom jeszcze śpi. Ja wczoraj obiecywałam sobie, że dziś przez 8 nie otworzę oczu. W praktyce siedzę na balkonie, słucham śpiewu ptaków przetykanych dźwiękiem przejeżdżających samochodów. Ukratkiem spoglądam na cukinię, która zamienia się w prawdziwego giganta…i czekam na jej kwiaty. Pocieram liście pomidorów i wącham ich niesamowity zapach. Zachwycam się pierwszą czerwoną truskawką. Tak… znalazłam czas i przestrzeń relaksu na cały ciepły okres roku…

Moja Gosia pomogła mi odkryć coś oczywistego, co powoli rewolucjonizuje moją codzienność. Planowanie jest efektywne, jeśli planuje się też odpoczynek. Albo jakiś stały czas dla siebie, który można zapełnić różnymi przyjemnymi zajęciami. W praktyce u mnie stały planowany chillout ogranicza się do jedynego popołudnia w tygodniu. Zapominam wtedy na chwilę o całym świecie, wychodzę z domu, cieszę się pogodą i dobrym towarzystwem. To taka sytuacja win- win. Ja nabieram sił na nowe wyzwanie i zwykle obowiązki, moją rodzina ma w domu chwilkę ciszy 😂…

A propos strefy komfortu… Kończę czytać „Figura jak z ekranu” Anny Męczeńskiej. I mam kilka refleksji. Po pierwsze wielkie uznanie dla autorki za styl i lekkość pióra. Pisze, że z mody warto korzystać, bez stawania się jej ofiarą. A ubiór jest formą komunikacji ze światem…i samą sobą. Podoba mi się dystans, zachęta do szukania własnego stylu i przekonanie, że własny styl dopełnia nas, a nie odwrotnie. Genialna lektura dla wszystkich szukających na siebie pomysłu i tych, którzy chcą przeczytać coś niezobowiązującego, a jednak skłaniającego do refleksji… To też książka, którą można spokojnie czytać po kawałku w wolnym czasie.

I czuć, że temat zgłębia miłośniczka, która modą chce dopełnić kobietę i pełniej ją wyrazić, nie tworząc z niej manekina na modny teraz styl.

Co do strefy komfortu… Bezpieczeństwo, poczucie sprawczości i przewidywalności, możliwość planowania większości ludzi dają fundament do codziennego życia. I to pewnie tak powinno wyglądać. Problem pojawia się, kiedy to wszystko tworzy skorupę, przez którą nie chcesz się choć czasami przebić. Życiowe zakręty mają do siebie to, że nie patrzą na ilość siniaków i ran, które powodują, nie obowiązuje ich ograniczenie prędkości albo limit ostrych zwrotów akcji w przeliczeniu na rok kalendarzowy. I jedyną opcją jest umieć utrzymać się na drodze albo podnosić się po życiowych wykolejeniach w miarę szybko i bez destrukcyjnych ubytków.

Bardzo często to działa na zasadzie łańcucha- jedna zmiana pociąga za sobą nowe perspektywy, inny sposób patrzenia na siebie i świat. Otwiera na nowe wyzwania. Buduje pewność siebie. Uczy, że nie wszystko zdobywa się przebojem i nie zawsze szybko…

I jeśli tylko nie stanie się ciężkim uzależnieniem- zakwitnie i wyda dobre życiowe owoce… czego sobie i Tobie życzę z całego serca.

Dobrej mocy na dziś. Słyszymy się niebawem 😘.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *