• Bez kategorii

    Wiosna, ach to ty… O finansach i balkonie w jednej krótkiej odsłonie…

    Wreszcie… Po tygodniu pełnym cienia i deszczu świat zalewa słońce. Siedzę, patrzę, próbuję złapać na zapas ciepła i spokoju… I cieszy mnie sama myśl, że takich dni będzie już tylko coraz więcej… Skoro cała przyroda budzi się po zimowym śnie do życia, a my jesteśmy jej częścią… to chyba naturalne, że bardziej chce się żyć. Wiosna to taki kopniak po zimowym zastoju- żeby ruszyć z miejsca, zrobić coś nowego, wyjść i zachwycić się zawiązkami liści, rannym śpiewem ptaków, dłuższym porankiem i milionem z pozoru nieistotnych detali. Od dawna zastanawiam się dlaczego postanowienia noworoczne zaczynamy w czasie pełnym jeszcze śniegu i cienia, a nie na wiosnę. Łatwiej ruszyć się i coś…

  • Bez kategorii

    Czy już pora (roz) kwitnąć??

    Niedziela minęła szybciej niż zwykle. A może to po prostu PESEL zmienia mój sposób życia i postrzegania czasu? Wczoraj na Podlasiu patrzyłam na padający wokoło śnieg i zastanawiałam się czy coś mi umknęło?? Luty ma w moim sercu i głowie szczególne miejsce od kilku lat. Czekam już wtedy na pierwsze oznaki wiosny, więcej słońca, powrót energii do życia… i póki co zawsze jakoś je znajduję. To też czas na planowanie balkonowych roślin, robienie rozsiewów, pilnowanie samej siebie, żeby nie wysiać za wcześnie… A przy tym doskonały czas i miejsce na relaks, radość ze wzrostu kwiatów i ziół, a co najważniejsze – pięknie pachnący azyl w zasięgu ręki o każdej porze…

  • Bez kategorii

    Kiedy jedynym sposobem na odmrożenie sobie nosa jest trzymanie go przy zamrażalniku, czyli o śniadaniach na wynos i kilku innych rzeczach…

    Nie skarżę się oczywiście na dłuższy dzień. Za oknem jak w życiu- czasem słońce, czasem śnieg. Nowa herbata już prawie pachnie w starym kubku (szukałam, szukałam, ale nie znalazłam nic, co naprawdę chciałabym zabrać ze sobą do domu- objawy snobizmu czy kryzys wieku średniego???). Tydzień znów w chwilkę zamienił się we wspomnienie, jednak wspomnienie ciepłe i smaczne… Drugi semestr już się zaczął, najwyższy czas więc na „nie mam co wziąć do jedzenia do szkoły” i „nie chcę kanapek”. Ulubione wyzwanie matek polek w całym kraju. Zapewne… Żeby nie dorzucać sobie pracy rano, a młodzież wychodziła z czymś, co zjedzą- od wczoraj panuje u nas akcja pieczenia i mrożenia. Porcja pasztecików…

  • Bez kategorii

    Blog pisze się po to, by uciec przed tym, co robi się cały dzień…

    Od rana próbuję skończyć wpis… Przysiadam do niego któryś raz, co chwila coś wymyka się spod kontroli, niszczy dzisiejszy plan, burzy porządek rzeczy… Nawet kubek z melisą nie pomaga… Ale bez paniki. Dzień już się kończy, kolejny tydzień wypełnia się milionem życiowych pasji przeciętnej pani domu ( pranie, mycie okien, rozpakowywanie zapakowanych przed chwilą kartonów, bo ich zawartość od jutra musi wrócić już na miejsce)… Obowiązków nie brakuje nigdy, pora znaleźć czas na przyjemności ( żeby nie zwariować). Jakby nie patrzeć – wiosna zbliża się wielkimi krokami. I jeśli nawet jeszcze kilka razy za oknem zapanuje biel, to i tak dłuższe i jaśniejsze dni są już zauważalne. W następnym tygodniu…