Czy już pora (roz) kwitnąć??
Niedziela minęła szybciej niż zwykle. A może to po prostu PESEL zmienia mój sposób życia i postrzegania czasu? Wczoraj na Podlasiu patrzyłam na padający wokoło śnieg i zastanawiałam się czy coś mi umknęło??
Luty ma w moim sercu i głowie szczególne miejsce od kilku lat. Czekam już wtedy na pierwsze oznaki wiosny, więcej słońca, powrót energii do życia… i póki co zawsze jakoś je znajduję. To też czas na planowanie balkonowych roślin, robienie rozsiewów, pilnowanie samej siebie, żeby nie wysiać za wcześnie… A przy tym doskonały czas i miejsce na relaks, radość ze wzrostu kwiatów i ziół, a co najważniejsze – pięknie pachnący azyl w zasięgu ręki o każdej porze dnia i nocy.
Coraz częściej łapię się na tym, że najmniejsze i najprostsze zajęcia doskonale uzupełniają niedoskonałe życie… Dziś tylko kilka zdań i mała zachętą do tego, żeby odkryć siebie na nowo w czymś prostym. Ziemia i nasiona nie mogą dłużej czekać…tak sobie tłumaczę. Słyszymy się w niedzielę…