Bez kategorii

Kiedy będziesz w zachwycie, uratujesz sobie życie…

W planach był dzisiaj krótki wpis z kartaczami w roli głównej. I takowy się pojawi… za tydzień, bo na tę chwilkę gotować ze mną chcą dzieci, a tylko dziś popołudniu mamy taką możliwość, czas i przestrzeń. Sprawa jest więc prosta- poranną herbatę wypijam z Wami, a potem kuchenna podróż w mało znane z nastolatkami…

Od niedawna mamy w domu nowy zwyczaj. Nasze dzieciaki są odpowiedzialne ze niedzielne obiady- planują menu, robią listę zakupów, przygotowują obiad i w zamyślę po nim sprzątają. To nasze początki, czasami w kuchni potrzebna jest rada lub mała pomoc. I bardzo liczę na to, że pomysł przetrwa, a to będzie pierwszy krok do rozmów o domowym budżecie, wspólnego planowania zakupów, szukania nowych smaków i kulinarnych podróży po Polsce i świecie… A że życie nie lubi próżni- wrócimy też do niedzielnych „królewskich śniadań”- warzywa, wędlinę i inne śniadaniowe dodatki rozkładamy na oddzielne talerze, często towarzyszą im domowy chleb lub ciepłe jeszcze bagietki. Zwykłe śniadanie podane w nieco odświętny sposób, jedzone razem przy stole. Niby nic, a cieszy.

Tempo kilku ostatnich dni było szaleńcze, stąd pomysły na coś szybkiego do zabrania.

W tak zwanym międzyczasie powstał resztkowy warzywny pasztet. Bez przepisu, z tego, co było w lodówce. Doczeka się wielu wariacji.

Klasyczny biały ser ze szczypiorkiem, cebulką i rzodkiewką… Kwintesencja wiosny i smaku…

Pieczona ciecierzyca w przyprawach. Genialna jako samodzielna przekąska lub dodatek do surówki czy sałatki.

Imitacja pizzy rzymskiej :). W zamyśle posiłek na wynos, a że kwadrat łatwiej i szybciej podzielić na kawałki, które zmieszczą się do lunchboxów…

Kuchnią, smakami i kolorami zachwycać się można nieustannie, ale… Wczoraj miałam przyjemność uczestniczyć w jednodniowym szkoleniu dotyczącym finansów osobistych i nie tylko. To był naprawdę dobry czas. Wróciłam z nowym zapałem, inspiracjami i rachunkiem sumienia zrobionym w drodze powrotnej do domu. I z przeświadczeniem, żeby bardziej skupić się na edukacji finansowej dzieci, ale już nie tylko rozmawiać, a pozwolić im na współtworzenie budżetu, wspólną naukę i wdrażanie ich pomysłów ( w granicach rozsądku). Dziecko, które uczy się pracy z pieniądzem, ma większe szanse na bycie wolnym finansowo człowiekiem.

Kończę wpis, a o zachwytach prawie nic… Zachwyty dziś chowają się między wierszami. Pomysł na wpis zmienił się diametralnie od momentu rozpoczęcia wpisania.

Dwa miesiące zastanawiałam się nad kupnem tej książki. Przekonało mnie zdanie, że kupiona książka to fanaberia, przeczytana- inwestycja. I tak po kawałku dryfuję po ludzkim mózgu. Fascynującym, noszącym w sobie tajemnicę, bo choć badanym, to cały czas niepoznanym i zaskakującym. Tu kryje się też mój największy zachwyt- wstałam, wypiłam herbatę, moje nogi zaniosą mnie tam, gdzie chcę, moje ręce coś napiszą i ugotują.. Jak bardzo niedocenione jest to, co normalne, bo dane nam od zawsze… Liczę na to, że mój mózg nadal będzie się dobrze bawił przy nieautoryzowanej autobiografii dla laików…

Tym optymistycznym akcentem kończę. Dobrej mocy na dziś. Widzimy się i czytamy przy kartaczach za tydzień.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *