Idealne nie istnieje- kiedy w to wierzysz – zaczniesz żyć lepiej…
Miałam wielką przyjemność spędzić ostatnie dwa tygodnie wśród niesamowitych ludzi. I czuję, że muszę się z Tobą podzielić tym doświadczeniem…
Co jakiś czas wyjeżdżam z moim synem na turnusy rehabilitacyjne. I choć nigdy o tym nie pisałam – po otwarciu oczu wiedziałam co chcę Ci dziś powiedzieć.
Niepełnosprawność niesie ze sobą różne ograniczenia. Przyciąga wzrok, czasami kradnie anonimowość, w wielu aspektach minimalizuje korzystanie z „normalnego” życia. Nie jest wyborem. Nie da się z niej wyleczyć nawet po wizycie u najlepszego specjalisty.
I uśmiecham się czasami, bo samo słowo niepełnosprawność wiąże się z jakimś brakiem, ubytkiem szeroko rozumianej sprawności… A bardzo często oznacza ciężką, regularną rehabilitację i poszukiwanie w ciemno metodą prób i błędów czegoś, co ułatwi codzienne obowiązki (tak zwykłe dla zdrowego człowieka, że wykonuje je mechanicznie).
Życie, które musi być inne, niesie ze sobą mnóstwo ograniczeń. Bo czasami zrobienie kroku do przodu jest poprzedzone setkami godzin pracy. Zjedzenie łyżeczki pokarmu- tygodniami, miesiącami ćwiczeń, prób i powtarzaniem tych samych zadań. Utrzymanie w ręku przedmiotu radością, którą ciężko porównać z czymkolwiek…
Ten czas dla mnie zawsze jest wielką lekcją pokory. Przypomnieniem, że wszystko co mam- ma termin ważności. A przy okazji refleksją nad tym, za jak wiele rzeczy nie jestem wdzięczna i traktuję je jak coś, co mam od zawsze bo mi się należy…
Czemu o tym piszę? Bo ideałów nie ma nigdzie. Bo chcę Cię zmobilizować do ruszenia z kanapy i uśmiechu do samego siebie. Bo nie jesteś najbardziej pokrzywdzonym człowiekiem na świecie. Bo masz przed sobą nowy dzień i mnóstwo możliwości, a może robisz wszystko, żeby tego nie widzieć…
Za oknem zaczyna padać. Dzisiejszy poranek zacznę tańcząc na balkonie w deszczu z moim najmłodszym dzieckiem. Zjem dobry obiad. Wyjdę na spacer. Skończę czytać książkę o traumach (wiem jak to brzmi- książka jest świetna). Przywitam moich sąsiadów. Rozkruszę drożdże i upiekę coś ( w perłach oczywiście), żeby kuchnia pachniała szczęściem. Uperfumuję dom aromatem pieczonych pomidorów, czosnku i ziół. Założę jedną z moich najlepszych sukienek. Będę celebrować życie… Bo jest tego warte !!!!

Czasami rozwinąć prędkość możesz tylko wtedy, kiedy czujesz pustkę… Dobrej mocy na dziś. Za tydzień będę jak zwykle 🙂.