Bez kategorii

FlyLady ciąg dalszy…

Jak Twoja przygoda z FlyLady? Czy ten styl sprzątania przemawia do Ciebie? Czy wpisuje się w Twoje potrzeby?

Niespodziewanym efektem stosowania tej metody (u mnie) jest większa mobilizacja do refleksji nad tym, czy coś jest mi naprawdę potrzebne. W ciągu ostatniego tygodnia oddałam/wyrzuciłam kilka rzeczy z tak zwanych „przydasi”. Nie korzystałam z nich w ciągu ostatniego roku, nie miałam też w planach używać ich w najbliższej przyszłości. Dom zyskał odrobinę przestrzeni, ja szczyptę więcej czasu i mniej sprzątania. Bilans jest więc dodatni.

Skoro pierwsze kroki za nami, pora ruszać w dalszą podróż. A jej plan wygląda tak:

– przygotowywanie ubrań na kolejny dzień- wybranie, wyprasowanie i przygotowanie wszystkiego maksymalnie skraca poranne burze w domu, wydłuża życie z powodu braku niepotrzebnego stresu, pozwala cieszyć się rankiem bez niecenzuralnych zwrotów, szczególnie w sezonie od września do czerwca, kiedy masz w domu dzieci w wieku szkolnym, u mnie sprowadza się do miejsca na jeden dodatkowy wieszak w szafach (dzieci mają takie wieszaki w swoich) lub powieszony na froncie szafy, żeby rano łatwiej było złapać ubranie i rozsiewać wokoło spokój;

-uzupełnienie segregatora- i tu zaczyna się magia- wszystkie działania dzielimy na grupy: rutyny ranne, rutyny południowe, rutyny wieczorne (jeśli pracujesz zawodowo może się okazać, że rutyna popołudniowa lub ranna nie wpisuje się w Twój sposób życia- pomijasz ją, a aktywności rozpisujesz w dwóch pozostałych miejscach)- na tę chwilkę w rutynach wieczornych możemy wpisać czysty zlew i przygotowanie ubrań na następny dzień, w rannych- ubierz się po buty i na przykład sprzątnięcie hot spota;

-5 minut dla pokoju- codziennie wybierasz sobie pokój i sprzątasz go w szybkim tempie przez 5 minut (myślę, że w tu spokojnie można zgrać się z dziećmi, ustawić minutnik i w ten sposób zaangażować całą rodzinę do działania- ja sprzątam salon, każde z dzieci swoje małe pokojowe królestwo), zaangażowanie dzieci w tą rutynę sprawi pewnie, że umieszczę ją w czasie popołudniowym- żebyśmy mogli tę czynność wykonać razem po lekcjach;

-15 minut na śmieci- tu nie trzeba długich wyjaśnień, mieszkam w mieszkaniu, więc liczba koszy na śmieci jest u mnie ograniczona, dlatego opróżnienie kosza na śmieci wpiszę do mojej codziennej wieczornej rutyny;

-15 minut na swoje przyjemności- marzy Ci się powrót do czytania, szydełkowania, oglądania seriali, nauki języka obcego, regularnych ćwiczeń…może to jest sposób na pierwszy krok; wpisz aktywność w grafik i potraktuj ją poważnie jak całą resztę zajęć i obowiązków, to obowiązek dbania o samą siebie- szalenie ważny i często spychany na margines, na wieczne nigdy…

– wpisz w swoim segregatorze hasła, które motywują Cię do pracy- jeśli wartościowe cytaty podnoszą Cię na duchu albo zawsze chciałaś nauczyć się kilku na pamięć, ale nigdy nie było czasu…to jest coś dla Ciebie.

Tak wygląda najbliższy rozkład jazdy obowiązków i zadań na następne kilka dni. I znów- nic odkrywczego (to nie archeologia, wielkie odkrycia nie są tu znaczące), a myślę, że fajnie uporządkuje to dzienny plan, pomoże efektywniej wykonywać obowiązki, a przy tym znaleźć chwilkę tylko dla siebie…

Dziś chciałam zabrać Cię w kulinarną podróż, ale musimy przebukować bilet. Ranek rozpoczęty z termometrem i marudzącym smykiem odwołuje wszystkie plany. Wracam do czytania bajek i dbania o dzieciaki. Dobrej mocy na dziś.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *