• Bez kategorii

    Naukowo potwierdzono, że smutek rodzi smutek, a narzekanie jest zaraźliwe… kilka słów o jesiennej chandrze…

    Odżyłam.. Uwielbiam przypatrywać się rankami i wieczorami w niebo pełne fioletów, różów i granatów. Powietrze jest rześkie, brak tropikalnych upałów wcale mnie nie smuci, wybieram się dziś na kasztany… To coś, na czym zakotwiczam swoje myśli jesienią. Choćby nie wiadomo co, będę miała za oknem kawałek nieba tylko dla siebie, kasztany na stole i trochę ciepłej herbaty z imbirem, miodem i cynamonem… A do tego kilka minut ciszy, kilka głębokich wdechów, moment, w którym czas przestaje biec, a tańczy ze mną walca… Chyba wreszcie doszłam do siebie… Karawana smarków, szmerów w oskrzelach, duszącego kaszlu i braku chęci na cokolwiek po kilku tygodniach opuściła nasz dom. Łapię balans, nadrabiam zaległości szkolne…

  • Bez kategorii

    Życie zaczyna się dopiero jesienią, kiedy robi się chłodniej…

    Sytuacja chorobowa w stanie zadowalającym. Herbata z imbirem smakuje już bardziej jesienne, rozwija swój smakowy bukiet. Zaczyna się najpiękniejszy czas w roku. Powoli odrabiam kuchenne zaległości, choć moje dzieci mówią, że mamy w domu kuchenne rewolucje. Wczoraj zrobiłam trochę prażonej cebulki ( tak wiem, pierdylion kalorii, smażone… ale w małej ilości nie zaszkodzi, a ja ograniczę się do wąchania). Szalenie proste w wykonaniu, przechowuję ją w lodówce i robię co jakiś czas po trochu. Pokrojoną w dość drobną kostkę cebulę równomiernie pokrywa się mąką i smaży w głębokim oleju na złoty kolor. Finalne doprawienie zależy od Waszych smaków – u nas tym razem tylko szczypta soli. W kuchni na swoją…

  • Bez kategorii

    Połowa rzeczy w życiu Ci się nie uda… Rób swoje i zacznij wierzyć w cuda… ( O planowaniu posiłków)

    Patrzę za okno, a tam szaro i jakoś tak ciągnie po stopach… Nie wstałam skoro świt, siedzę przy ciepłym kubku, obok książki ( to się już prawie liczy jak czytanie). I na tym moje ranne sukcesy się kończą. Dzisiejszy dzień uroczyście uważam za rozpoczęty. Wrzesień to powrót do powakacyjnej rutyny. I choć na początku ciągnie się trochę i uwiera, to jest szalenie ważny. A kiedy przy tym ranki i wieczory robią się chłodniejsze, przyjemnie jest zacząć dzień od śniadania na ciepło lub w ramach obiadokolacji zanurzyć łyżkę w gorącej aromatycznej zupie… Przez lata planowanie posiłków było moją zmorą. Nie widziałam w tym większego sensu… do czasu, kiedy zaczęłam to robić.…

  • Bez kategorii

    FlyLady, film i papryka…co z tego wynika??

    W powietrzu momentami wyczuwa się pierwsze nuty jesieni. Herbata z miodem i cytryną wraca do łask. Większe kubki jakoś łatwiej leżą w rękach. Tak powoli kończy się każde lato… Piątkowy wieczór spędziłam w kinie na „Bulion i inne namiętności”… i na chwilkę zatrzymał się dla mnie czas. Z zachwytem patrzyłam na wielką kuchnię skąpaną w słońcu. Słuchałam cichego pyrkania gotującego się bulionu, trzasku płynów, które w zetknięciu z gorącym blatem parowały i unosiły się wolne gdzieś wysoko. Jak flambirowanie, gotowanie i pieczenie zamienia pojedyncze składniki w symfonię smaku… I choć filmowe potrawy dostałyby zapewne nie jedną gwiazdkę… poczułam radość z tego, że ja tez mam dostęp do tego magicznego świata.…