Bez kategorii

Czy czujesz, że możesz się na sobie oprzeć?

Po dłuższej ciszy… znów jest niedziela. Na blogu nie było mnie ponad rok, gdy tu panowała błoga cisza, życie toczyło się niezmiennie zaskakująco szybko. Za oknem pada, w pokoju pachnie herbatą z pomarańczą i rozmarynem ( jeśli nigdy nie wrzuciłaś do kubka zielonej gałązki- naprawdę polecam), a ja jak za za dawnych czasów siedzę piszę… Chyba tęskniłam za tym bardziej niż myślałam…

Temat dziś zupełnie niekulinarny, ale pożądany jak ciepłe śniadanie w śnieżny poranek. I pytanie, które może być pierwszym promykiem wiosny w tym roku. Nawet jeśli nie za oknem, to w sercu.

Początek lutego to już czas, kiedy tęsknię za ciepłymi promieniami słońca, dłuższym spacerem, kiedy męczy mnie noszenie ciepłej kurtki i skrobanie zamarzniętych szyb, kiedy w środku auta siedzi mój przedszkolak. I żeby nie narzekać- zaczęłam zastanawiać się nad tym co dalej. Bo zalodzone chodniki niebawem zaczną się topić, dzień jest już widocznie dłuższy.

I to doskonały czas, żeby na chwilkę się zatrzymać. Wziąć głębszy oddech. Nacieszyć się gorącą herbatą (ani na wiosnę, ani później nie smakuje tak dobrze jak teraz). Skupić się na tym, co ważne, z przerwą na to, co co istotne może tylko dla mnie. Nawet w szare poranki budzić się z wdzięcznością za jedną małą rzecz, która sprawi, że wstawanie z łóżka nie zepsuje całego dnia.

Dziś dużo myśli nieuczesanych -nie dlatego, że czapka ściska mnie za mocno. Bo zwyczajnie jej nie noszę. Dziś prośba i zadanie- oprzyj się chwilkę na samej sobie. Stwórz przestrzeń, żeby się w siebie wsłuchać, zapytać o to, co ważne i potrzebne. I zrób to bez zbędnego pośpiechu. Bo może się to okazać najlepszą inwestycją, jaką w tym roku zrobisz.

Milczenie jest złotem, ale za długa cisza nie służy nikomu. Za tydzień wrócę z odrobiną gotowania w perłach, pierwszymi zwiastunami wiosny… i sama nie wiem czym jeszcze. Miejcie się najlepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *