-
Życie zaczyna się dopiero jesienią, kiedy robi się chłodniej…
Sytuacja chorobowa w stanie zadowalającym. Herbata z imbirem smakuje już bardziej jesienne, rozwija swój smakowy bukiet. Zaczyna się najpiękniejszy czas w roku. Powoli odrabiam kuchenne zaległości, choć moje dzieci mówią, że mamy w domu kuchenne rewolucje. Wczoraj zrobiłam trochę prażonej cebulki ( tak wiem, pierdylion kalorii, smażone… ale w małej ilości nie zaszkodzi, a ja ograniczę się do wąchania). Szalenie proste w wykonaniu, przechowuję ją w lodówce i robię co jakiś czas po trochu. Pokrojoną w dość drobną kostkę cebulę równomiernie pokrywa się mąką i smaży w głębokim oleju na złoty kolor. Finalne doprawienie zależy od Waszych smaków – u nas tym razem tylko szczypta soli. W kuchni na swoją…
-
Połowa rzeczy w życiu Ci się nie uda… Rób swoje i zacznij wierzyć w cuda… ( O planowaniu posiłków)
Patrzę za okno, a tam szaro i jakoś tak ciągnie po stopach… Nie wstałam skoro świt, siedzę przy ciepłym kubku, obok książki ( to się już prawie liczy jak czytanie). I na tym moje ranne sukcesy się kończą. Dzisiejszy dzień uroczyście uważam za rozpoczęty. Wrzesień to powrót do powakacyjnej rutyny. I choć na początku ciągnie się trochę i uwiera, to jest szalenie ważny. A kiedy przy tym ranki i wieczory robią się chłodniejsze, przyjemnie jest zacząć dzień od śniadania na ciepło lub w ramach obiadokolacji zanurzyć łyżkę w gorącej aromatycznej zupie… Przez lata planowanie posiłków było moją zmorą. Nie widziałam w tym większego sensu… do czasu, kiedy zaczęłam to robić.…
-
FlyLady, film i papryka…co z tego wynika??
W powietrzu momentami wyczuwa się pierwsze nuty jesieni. Herbata z miodem i cytryną wraca do łask. Większe kubki jakoś łatwiej leżą w rękach. Tak powoli kończy się każde lato… Piątkowy wieczór spędziłam w kinie na „Bulion i inne namiętności”… i na chwilkę zatrzymał się dla mnie czas. Z zachwytem patrzyłam na wielką kuchnię skąpaną w słońcu. Słuchałam cichego pyrkania gotującego się bulionu, trzasku płynów, które w zetknięciu z gorącym blatem parowały i unosiły się wolne gdzieś wysoko. Jak flambirowanie, gotowanie i pieczenie zamienia pojedyncze składniki w symfonię smaku… I choć filmowe potrawy dostałyby zapewne nie jedną gwiazdkę… poczułam radość z tego, że ja tez mam dostęp do tego magicznego świata.…
-
Pozbądź się przekonania, że wszystko, co robisz, powinno przynosić natychmiastowe rezultaty… chwilka refleksji przed wrześniowym zawrotem głowy…
Dziś początek wyjątkowo bez rymu, ale z sensem, więc chyba się obroni. Wstałam, czuję się już lepiej, woda w czajniku szumi jak fale najbardziej pożądanych wakacji tego sezonu… Jednym słowem jest dobrze. Infekcja w odwrocie, dom jeszcze śpi, jak za starych dobrych czasów ubieram się w ciszę, wtapiam oczy w zielone drzewo widoczne z mojego balkonu. Wdeeeech, wydeeeech… Dziś miała być następna część FlyLady, ale pomyślałam, że dam sobie jeszcze tydzień, żeby to wszystko się ułożyło. Za tydzień kończą się wakacje, początek września zawsze jest czasem testowania cierpliwości i wytrwałości. Stąd chwilka refleksji, żeby za tydzień nie zwariować. Szaleństwo szkolnych zakupów zupełnie nas jakoś w tym roku ominęło. Nie kupuję…
-
FlyLady ciąg dalszy…
Jak Twoja przygoda z FlyLady? Czy ten styl sprzątania przemawia do Ciebie? Czy wpisuje się w Twoje potrzeby? Niespodziewanym efektem stosowania tej metody (u mnie) jest większa mobilizacja do refleksji nad tym, czy coś jest mi naprawdę potrzebne. W ciągu ostatniego tygodnia oddałam/wyrzuciłam kilka rzeczy z tak zwanych „przydasi”. Nie korzystałam z nich w ciągu ostatniego roku, nie miałam też w planach używać ich w najbliższej przyszłości. Dom zyskał odrobinę przestrzeni, ja szczyptę więcej czasu i mniej sprzątania. Bilans jest więc dodatni. Skoro pierwsze kroki za nami, pora ruszać w dalszą podróż. A jej plan wygląda tak: – przygotowywanie ubrań na kolejny dzień- wybranie, wyprasowanie i przygotowanie wszystkiego maksymalnie skraca…
-
Flylady, słoiki i życie w kuchennym zachwycie…
Są w życiu pewne prawa- jeśli dziecko obudzi mnie o nieprzyzwoicie wczesnej godzinie bez wyraźnego powodu, w ramach zadośćuczynienia parzy mi poranną herbatę. I z tego przywileju dziś korzystam 🙂. Flylady powoli zagnieżdża się w moim domu. W ciągu następnego tygodnia nie wprowadzam nowych kroków- zostaję jeszcze tydzień z tym, co już działa. Przyszły tydzień będzie u nas pracowity, a ja chcę się cieszyć zmianą, nie dopychać nogą kolejne obowiązki, choćby najmniejsze. W ramach wyzwania: -kupiłam 3 fartuchy kuchenne do gotowania (to uchroni ubrania dzieci od części trudnych plam, o mnie samej nie wspomnę), -robię w kuchni miejsce na talerze i sztućce do codziennego użytku (takie miejsce było i wcześniej-…
-
Po dniu, w którym niczego nie mogę być pewna wiem, że kiedy połączę mąkę, drożdże, masło i mleko powstanie masa pachnąca dzieciństwem… O wszystkim po kawałku…
Wstałam z myślą, że mam już dosyć ostatnich niespodzianek i zwrotów akcji. Dziś poranna herbata na balkonie, dobra książka, długi spacer i jeśli pogoda dopisze- rodzinne wyjście na jagody. Brzmi jak wygrana w totka… Zaszalałam… Pierwszy raz od tygodni upiekłam ciasto drożdżowe i biały chleb. Te i inne smakołyki były dodatkiem do wzruszającej uroczystości mamy mojej Gosi, na którą zostaliśmy zaproszeni. Dzięki temu piątek zamienił się w święto. A my spędziliśmy ten dzień uroczyście, radośnie i smacznie. I sam etap pracy z drożdżami… No uwielbiam… Taka sensoryka dla dorosłych. Bierzesz do ręki kostkę drożdży i wiesz, że jak rozpuścisz ją w ciepłym mleku z dodatkiem cukru, mąki i kilku innych…
-
Życie będzie zaskakiwać Cię nieustannie…
Dziś pozdrowienia przesyłam Wam z oddziału dziecięcego. Na kilka dni wypadliśmy z codziennych obowiązków, jutro powinni nas wypisać – więc nie ma dramatu. Tęsknię już za swoim kubkiem, herbatą i porannym balkonowaniem. A z drugiej strony cieszę się, że za dwa dni znów zacznę dzień tak jak lubię… O ile upałów nie znoszę, o tyle lipiec to czas przygotowywania przetworów. Jeśli zamkniesz w słoiku trochę słońca i darów natury, nie straszna Ci będzie żadna jesienna plucha. Kiszone ogórki to nasz must have. Wróciliśmy też do robienia pomidorów – do tej pory zrobiliśmy kilka słoików klasycznych pomidorów gotowanych i kilka słoików, do których bazą były pomidory pieczone w piekarniku z czosnkiem…
-
Gdy róg obfitości jest poza zasięgiem, sprawdzi Ci się koszyk z dobrym osprzętem ( i trochę innych ciekawostek)…
Lipiec za chwilkę zostanie tylko wspomnieniem. Mam wrażenie, że czas nie płynie, a pędzi. Siedzę na balkonie, popijam wodę z mrożonymi owocami, cieszę się chwilką spokoju… Zegarek i telefon leżą gdzieś… Zatrzymuję się choć na krótką chwilkę… Ale nie odbieraj tego jak marudzenie czy oznaki przedwczesnej jesiennej melancholii. To jeszcze nie ten moment. Kilka ostatnich dni myślałam jak ogarnąć poranki. Bo to najlepszy ( i często jedyny) czas, który mogę zapełnić czymś dla mnie. W zasięgu ręki pojawił się koszyk wypełniony tym, co lubię. Czytane obecnie książki, fiszki z włoskim, szydełko, planer na zapisywanie tego, co ważne, słuchawki i strój do porannych ćwiczeń. Ostatnim dodatkiem jest butelka wody. I jeszcze…
-
Idealne nie istnieje- kiedy w to wierzysz – zaczniesz żyć lepiej…
Miałam wielką przyjemność spędzić ostatnie dwa tygodnie wśród niesamowitych ludzi. I czuję, że muszę się z Tobą podzielić tym doświadczeniem… Co jakiś czas wyjeżdżam z moim synem na turnusy rehabilitacyjne. I choć nigdy o tym nie pisałam – po otwarciu oczu wiedziałam co chcę Ci dziś powiedzieć. Niepełnosprawność niesie ze sobą różne ograniczenia. Przyciąga wzrok, czasami kradnie anonimowość, w wielu aspektach minimalizuje korzystanie z „normalnego” życia. Nie jest wyborem. Nie da się z niej wyleczyć nawet po wizycie u najlepszego specjalisty. I uśmiecham się czasami, bo samo słowo niepełnosprawność wiąże się z jakimś brakiem, ubytkiem szeroko rozumianej sprawności… A bardzo często oznacza ciężką, regularną rehabilitację i poszukiwanie w ciemno metodą…