• Bez kategorii

    W poszukiwaniu złotego środka…

    Dziś wyjątkowo wpadam tylko na chwilkę. Dom od rana pachnie pastą curry i domowymi sposobami zrobionym mlekiem kokosowym. W tygodniu przetestowałam dwa przepisy na kartacze, przede mną jeszcze trzeci. Efekty są bardziej niż zadowalające, a farsz z białego sera skradł moje serce. O tym dłużej pewnie za tydzień. Dziś wyłączam się na chwilkę. Wyciszam telefon, wyłączam wszystkie grające sprzęty. Herbata, balkon, koc, planer i długopis. Życie wiosną przyspiesza, a mi brakuje chwili wytchnienia, wyznaczenia kierunku i priorytetów na najbliższe tygodnie. O ile mniej więcej wiem czym muszę i chcę się zająć, rozpisanie tego ostatnio bardzo ułatwia mi życie. Chociażby po to, żeby nie wziąć na siebie więcej niż to możliwe…

  • Bez kategorii

    Kiedy będziesz w zachwycie, uratujesz sobie życie…

    W planach był dzisiaj krótki wpis z kartaczami w roli głównej. I takowy się pojawi… za tydzień, bo na tę chwilkę gotować ze mną chcą dzieci, a tylko dziś popołudniu mamy taką możliwość, czas i przestrzeń. Sprawa jest więc prosta- poranną herbatę wypijam z Wami, a potem kuchenna podróż w mało znane z nastolatkami… Od niedawna mamy w domu nowy zwyczaj. Nasze dzieciaki są odpowiedzialne ze niedzielne obiady- planują menu, robią listę zakupów, przygotowują obiad i w zamyślę po nim sprzątają. To nasze początki, czasami w kuchni potrzebna jest rada lub mała pomoc. I bardzo liczę na to, że pomysł przetrwa, a to będzie pierwszy krok do rozmów o domowym…

  • Bez kategorii

    Wracam do gotowania w perłach…

    Przedwiośnie, kryzys czytelniczy, brak motywacji i polotu to moich czterech jeźdźców Apokalipsy… i przez ostatnie kilka dni- mam wrażenie- towarzyszą mi nieustanie. Siadam dziś przed monitorem z herbatą (którą uwielbiam), zmęczeniem rzeczywistością (które już mi przeszkadza) i moim ulubionym kocem. Jakby nie patrzyć- bilans nadal jest na plus… Po obejrzeniu filmu „Julie i Julia” (lekki, fajny film o gotowaniu- polecam) przez jakiś czas gotowałam w perłach. Perły nie muszą być prawdziwe, bo to nie wpływa jakościowo na smak potraw (tak myślę). Pomysł niby z księżyca, ale nie o sam wisior na szyi tu chodzi… Raczej o radość z czasu spędzonego w kuchni, budowanie rytuałów, możliwość tworzenia doświadczeń kulinarnych bez długich…

  • Bez kategorii

    O aplikacjach ratujących nie tylko jedzenie, czyli jak zdobyć coś w super dobrej cenie…

    Dziś zupełnie subiektywna recenzja. Temat rzeka, trochę kontrowersyjny lub wstydliwy ( nie mam pojęcia czemu). Znajdź chwilkę, zaparz ulubioną kawę lub herbatę… I zaczynamy. Temat ratowania jedzenia co jakiś czas wybrzmiewa głośniej. Banki Żywności podają, że rocznie w Polsce marnujemy 4,8 MILIONA TON jedzenia, z czego za około 60% odpowiedzialne są gospodarstwa domowe. Dużo, prawda? Liczba naprawdę robi piorunujące wrażenie. I jest prosty sposób na to, żeby to marnotrawstwo trochę ograniczyć. Od około roku korzystam z aplikacji Too Good To Go, krócej z Foodsi. Zasada jest prosta- instaluję na swoim telefonie aplikację, szukam sklepów i lokali gastronomicznych w mojej okolicy za jej pomocą i kupuję wystawiane przez nie paczki niespodzianki…

  • Bez kategorii

    Wiosna, ach to ty… O finansach i balkonie w jednej krótkiej odsłonie…

    Wreszcie… Po tygodniu pełnym cienia i deszczu świat zalewa słońce. Siedzę, patrzę, próbuję złapać na zapas ciepła i spokoju… I cieszy mnie sama myśl, że takich dni będzie już tylko coraz więcej… Skoro cała przyroda budzi się po zimowym śnie do życia, a my jesteśmy jej częścią… to chyba naturalne, że bardziej chce się żyć. Wiosna to taki kopniak po zimowym zastoju- żeby ruszyć z miejsca, zrobić coś nowego, wyjść i zachwycić się zawiązkami liści, rannym śpiewem ptaków, dłuższym porankiem i milionem z pozoru nieistotnych detali. Od dawna zastanawiam się dlaczego postanowienia noworoczne zaczynamy w czasie pełnym jeszcze śniegu i cienia, a nie na wiosnę. Łatwiej ruszyć się i coś…

  • Bez kategorii

    Czy już pora (roz) kwitnąć??

    Niedziela minęła szybciej niż zwykle. A może to po prostu PESEL zmienia mój sposób życia i postrzegania czasu? Wczoraj na Podlasiu patrzyłam na padający wokoło śnieg i zastanawiałam się czy coś mi umknęło?? Luty ma w moim sercu i głowie szczególne miejsce od kilku lat. Czekam już wtedy na pierwsze oznaki wiosny, więcej słońca, powrót energii do życia… i póki co zawsze jakoś je znajduję. To też czas na planowanie balkonowych roślin, robienie rozsiewów, pilnowanie samej siebie, żeby nie wysiać za wcześnie… A przy tym doskonały czas i miejsce na relaks, radość ze wzrostu kwiatów i ziół, a co najważniejsze – pięknie pachnący azyl w zasięgu ręki o każdej porze…

  • Bez kategorii

    Kiedy jedynym sposobem na odmrożenie sobie nosa jest trzymanie go przy zamrażalniku, czyli o śniadaniach na wynos i kilku innych rzeczach…

    Nie skarżę się oczywiście na dłuższy dzień. Za oknem jak w życiu- czasem słońce, czasem śnieg. Nowa herbata już prawie pachnie w starym kubku (szukałam, szukałam, ale nie znalazłam nic, co naprawdę chciałabym zabrać ze sobą do domu- objawy snobizmu czy kryzys wieku średniego???). Tydzień znów w chwilkę zamienił się we wspomnienie, jednak wspomnienie ciepłe i smaczne… Drugi semestr już się zaczął, najwyższy czas więc na „nie mam co wziąć do jedzenia do szkoły” i „nie chcę kanapek”. Ulubione wyzwanie matek polek w całym kraju. Zapewne… Żeby nie dorzucać sobie pracy rano, a młodzież wychodziła z czymś, co zjedzą- od wczoraj panuje u nas akcja pieczenia i mrożenia. Porcja pasztecików…

  • Bez kategorii

    Blog pisze się po to, by uciec przed tym, co robi się cały dzień…

    Od rana próbuję skończyć wpis… Przysiadam do niego któryś raz, co chwila coś wymyka się spod kontroli, niszczy dzisiejszy plan, burzy porządek rzeczy… Nawet kubek z melisą nie pomaga… Ale bez paniki. Dzień już się kończy, kolejny tydzień wypełnia się milionem życiowych pasji przeciętnej pani domu ( pranie, mycie okien, rozpakowywanie zapakowanych przed chwilą kartonów, bo ich zawartość od jutra musi wrócić już na miejsce)… Obowiązków nie brakuje nigdy, pora znaleźć czas na przyjemności ( żeby nie zwariować). Jakby nie patrzeć – wiosna zbliża się wielkimi krokami. I jeśli nawet jeszcze kilka razy za oknem zapanuje biel, to i tak dłuższe i jaśniejsze dni są już zauważalne. W następnym tygodniu…

  • Bez kategorii

    Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby: albo tak, jakby nic nie było cudem, albo tak, jakby cudem było wszystko (A. Einstein).

    Kiedy po dwóch tygodniach wracasz do domu i od rana stoisz w kuchni w garach, a potem uświadamiasz sobie, że jest już ciemno, a wpis sam się nie zrobi… Ferie zimowe minęły w tym roku zaskakująco szybko. Na jutrzejszy ranek przygotowałam swój ulubiony kubek, nową herbatę do spróbowania i książkę, którą albo się kocha albo nienawidzi. Nie wiem jeszcze w której frakcji wyląduję… Do tego koc, piżama, chwilka ciszy, piękny wschód słońca… Czujesz piękno tej sytuacji?? Konsekwencją ferii i ludzi, z którymi je spędziliśmy (drogie Panie pozdrawiam najserdeczniej z prowincji 🙂 ) jest tytułowy cytat i codzienna krótka refleksja- za co dziś mogę być wdzięczna, czy istnieje coś, za co…

  • Bez kategorii

    Kiedy odetchniesz głębiej, życie staje się piękne…

    Niby niedziela, melisa paruje z kubka, za oknem biało, a zdania nie chcą się kleić. W przeciwieństwie do śniegu za oknem. Na bałwana za wcześnie, na pisanie chyba nigdy… Jak Twoje noworoczne postanowienia?? Przyznam Ci się, że moje mają się nieźle i kiedy tak na nie patrzę- mam wrażenie, że mnie nie przerastają. Co więcej nawet je lubię ( co nie znaczy, że są łatwe i bez większych problemów do końca roku je zrealizuję). To dobry czas, żeby przypomnieć sobie o swoich marzeniach do zrealizowania i je zweryfikować- jeśli poza zapisaniem ich nic nie poszło do przodu- może warto zmniejszyć ich ilość, skupić się na jednym najważniejszym celu lub zwyczajnie…