Bez kategorii

O zarządzaniu katastrofą…

Kryzys to szalenie modne słowo. Świat przechodzi kryzys, co jakiś czas pojawia się w pracy, małżeństwie, wartościach, relacjach, marzeniach… Internet pełen jest informacji o zarządzaniu kryzysem. Taka ważna umiejętność. Żeby z kryzysu wyjść obronną ręką…

Więc pytam się grzecznie kto chciałby zarządzać katastrofą?? Nadużywamy słowa kryzys nieustannie. Kryzysem jest często byle błachostka, o której już za miesiąc zupełnie nie pamiętamy.

Katastrofa to zupełnie inna bajka. Katastrofa to coś, co nagle z impetem uderza w życie i burzy wszystko, co do tej pory było oczywiste. Kruszy w pył fundamenty, na których stało życie. Przewraca do góry nogami priorytety i wartości, przesłania jasność umysłu. Skoro kryzys ma w sobie potencjał, ile potencjału jest tu??

I tu zonk. Internet w tej kwestii nie ma nic do zaoferowania. Wśród pęczka speców od zarządzania kryzysem nie znalazłam ani jednego od zarządzania katastrofą. Znaczy z pomocą mojej Gosi znalazłam, ale sam zainteresowany tak o sobie nie mówi.

Katastrofa jest weryfikacją wartości jakimi żyjesz. Jest pokazaniem Ci czym się karmisz i czym oddychasz. Jest próbą złamania w Tobie czegoś, co dla Ciebie ma ponadprzeciętną wartość. Jest też czasem, w którym warto siebie szukać- jakkolwiek wydaje się to być niemożliwe. To szansa na budowę nowego, lepszego świata- o tyle przerażająca, że budujesz na swoich zgliszczach.

Leszek Kołakowski popełnił w swoim życiu przykazania. Swoje. Takie, które mówią jak żyć. I to lektura, która sama w sobie jest ciężka. Nad iloma z kilkunastu punktów pojawia się w Tobie bunt, iloma z nich oddychasz??

Życie co jakiś czas daje możliwość zrobienia podyplomowki z katastrofy. Wzywa na dywanik i czeka na odpowiedź. Masz już swoją podyplomowkę za sobą?? Czy chcesz być specjalistą od zarządzania katastrofą? Masz na to jakieś sprawdzone sposoby??

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *