Codzienność

Nie szukać szczęścia…

Za oknem raz słońce, raz deszcz. Sezon w pełni- kuchnia pachnie truskawkami, kalafiorem, koperkiem, czosnkiem, marchewką, ogórkiem… Dla złapania jakiejkolwiek równowagi odnalazłam w odmętach internetu przykazania Leszka Kołakowskiego. I zawiesiłam się przy nich chwilkę dłużej niż zamierzałam.

„Nie szukać szczęścia” to punkt 13 z 17 zasad proponowanych przez Pana Kołakowskiego. Nie wiem czy przez złośliwość, czy tak jakoś wyszło. Bo tu trzynastka może nie jest pechowa, ale niesie ze sobą przesłanie irracjonalne, a może wręcz niemożliwe…

Szczęście jest pojęciem wieloznacznym- szczęściem jest łyk zimnej wody w upalny dzień, dom, w którym ktoś zawsze na Ciebie czeka, zdrowie, samorealizacja, możliwość zadbania o najbliższych, wolność… Lista może się ciągnąć w nieskończoność. I o ile w miarę łatwo zakodować sobie w głowie, że Twoje życie ma być sztuką omijania wielkich zagrożeń- czy możesz z góry założyć, że rezygnujesz się z szukania szczęścia??

I o ile na pierwszy rzut oka wydaje się to niemożliwe, o tyle po krótkiej refleksji pojawia się światełko w tunelu. Czy tak myślał o tym sam autor- nie wiem.

Nie szukać szczęścia- czyli nie pozwolić sobie na niewolnicze podążenie za tym, co ogół nazywa szczęściem. Na zatracenie się, zaśmiecenie umysłu jedną ideą, zamknięcie się na jeden sposób życia i podążanie za jego nieosiągalnym cieniem dniami, tygodniami, latami… Nie masz tak, że kiedy coś niespodziewanie dobrego dzieje się u Ciebie- mówisz, że miałeś/aś szczęście. Nikt za nim nie biegał, zdarzyło się coś, co wyda dobre owoce samoistnie. Może być to konsekwencją Twoich wcześniejszych wyborów, wybranego sposobu patrzenia na świat, ale wynik nie zależy tylko od Twojego wysiłku. Jest w nim jakaś część tajemnicy codzienności, której nikt i nic nie jest w stanie ogarnąć…

Słońce odpuściło. Siedzę przy herbacie. Widzę, że wiele postrzeganych przeze mnie rzeczy i zdarzeń pomimo tego, że wydawały mi się szczęściem- kiedy już zakotwiczyły się w codzienności- wcale się nim nie stały. Zastanawiam się czego warto w takim razie szukać i dlaczego nie można według Pana Kołakowskiego nazwać tego szczęściem. Temat rzeka…

P.S.- na szczęście wieczór jeszcze długi. W następnym tygodniu będzie bardziej przyziemnie- zaproszę Cię do pieczenia chleba, kiedy tylko temperatura w kuchni nie będzie przekraczała miliona stopni. To może się szczęśliwie okazać prawdopodobne…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *