Będę gotować w perłach !!!!
Nie to żebym nie mogła spać ostatnimi czasy, ale zastanawiałam się nad pewnym fenomenem, Rekordy popularności biją teraz programy kulinarne. Społeczeństwo uwielbia oglądać jak się gotuje. Wyobraź sobie skalę tej popularności, gdyby do wizji i fonii odbiorników dodać przenoszące aromatyczne zapachy wprost z telewizyjnej kuchni… Śliniawki budzą się na samą myśl… To zbiega się z drugim zjawiskiem jakim jest notoryczny brak czasu, a co za tym idzie coraz większa skłonność do kupowania gotowego jedzenia, zamawiania potraw z restauracji lub posiłków na cały dzień.
Wyobraź sobie, że wchodzisz do domu po długim spacerze albo po pracy. W przedpokoju uruchamiają się wszystkie Twoje zmysły- słyszysz dźwięk gotującej się wody, widzisz parę unoszącą się nad garnkami, czujesz zapach wyjętego z piekarnika chleba, ulubionej zupy i dobrej kawy. Najprostszy sposób na uruchomienie endorfin ( a jeśli nie musisz zmywać, uruchomią się one podwójnie)…
Nie zawsze rewolucja musi zmieniać codzienność. Czasami wystarczą perły… I spokojnie. Nie zamierzam zastawiać domu, dzieci i męża za sznur błyskotek. Nie w tym sens. Postanowiłam, że od początku grudnia co tydzień będziemy próbowali odtworzyć w domu jakiś przepis. Popodróżujemy trochę przez kuchnie Francji, Gruzji, Hiszpanii, Rosji, Niemiec… A przecież nie zawsze podróżujesz w dresach, prawda? Czerwona wieczorowa sukienka nie będzie tu konieczna, ale wisior pereł (nawet jeśli nie będą prawdziwe), duży kubek dobrej herbaty, pomoc dzieci, wspólne wybieranie kierunku kulinarnej podróży, wygodna sukienka do gotowania (tak sukienka do gotowania- to może być nowy hit sprzedażowy w następnym roku… ). Przypominam sobie i uczę się na nowo, że małe zmiany dają czasami duże efekty. Że warto dbać o oprawę zwykłych czynności, które lubisz- wtedy stają się one bardziej wyjątkowe, uroczyste. A jeśli coś wymaga mało wysiłku, a może przynieść dużo radości- warto.
W następnym tygodniu przyjdę z książką i nowym przepisem. Dobrej mocy na dziś. Sukienka już jest, herbata prawie paruje. Dom jeszcze śpi, mam chwilkę na wybranie nowego przepisu…

Za punkt honoru postawiłam sobie znalezienie ciekawego farszu do naleśników. Jeśli mnie czytasz- może mnie zainspirujesz??