Bez kategorii

Minimalizm czy mini zoo???

Wieczory trwające od 16 do późnego rana sprawiają, że łatwiej zakotwiczyć się z kubkiem herbaty przy jakiejś książce lub filmie. I tak ostatnio w ręce wpadła mi znów „Magia sprzątania” Marie Kondo. Czytałam ją kilkanaście miesięcy temu, w tak zwanym międzyczasie widziałam na Netflixie kilka odcinków, w których Marie odwiedzała ludzi i pomagała im uporządkować ich domy i miejsca pracy.

Przez serię odcinków i książkę przewija się motyw zostawiania przy sobie rzeczy, które są ważne- takich, z którymi łączą nas wspomnienia i pozbywanie się z wdzięcznością całej reszty przedmiotów z naszego najbliższego otoczenia. Cały proces jest jasny i podzielony na etapy. Ale nie myśl sobie, że uporządkowanie sprawia też, że jest dziecinnie prosty…

O ile dziękowanie rzeczom, które w procesie porządkowania zostaną wyrzucone lub oddane jest dla mnie trochę przesadą, o tyle bardzo podoba mi się wizja zostawiania rzeczy, które są ważne i niosą za sobą czytelny przekaz emocjonalny dla ich właściciela. To fajny wstęp do minimalizmu nie tylko w szafie, ale i głowie. I nie myślę tu o skrajnym podejściu zostawienia w szafie jednej koszuli i jednej pary butów, ale raczej o jakiejś równowadze i wyważeniu- bo naprawdę można mieć w szafie czterdzieści sukienek i nie mieć w co się ubrać. Inaczej chyba ma się sprawa, kiedy otwierasz szafę i masz w niej to co lubisz. Co Ci się dobrze kojarzy. W czym się dobrze czujesz. Zaczęłam szukać informacji o garderobie kapsułowej i ten pomysł bardzo mi się spodobał.

Myślę sobie też, że pochylenie się nad wszystkim co jest w domu porządkuje też trochę teraźniejszość, pozwala odpuścić i zamykać przeszłość, pozbywać się niepotrzebnych emocji i wspomnień. Wszystko w swoim czasie.

Oczy zamykają mi się dziś szybciej niż bym chciała. Minimalizm skłania mnie do zamknięcia komputera i odespania kilku ostatnich nocy. Znalazłam dziś genialny przepis na bezglutenowe bułki i zamierzam jutro się za nie zabrać. Jestem ciekawa smaku i konsystencji tego wynalazku. Dobrej mocy na dziś. Czasami mniej znaczy więcej…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *