Bez kategorii

W tym roku nie dostałam rózgi, a całe drzewo…

Obiecałam sobie, że dziś wcześniej położę się spać. Siedzę przed komputerem, mam wrażenie, że wszystkie książki na półce przyzywają mnie jak syreny, na stole leży terminarz na przyszły rok i już widzę, że styczeń nie będzie należał do najspokojniejszych.

Starzeję się chyba za szybko. Powoli robię sobie listę zadań na przyszły rok i tym razem jej liczebność ograniczam do 12. Pod ręką będę miała listę rezerwową, ale nie zarzucę się milionem nierealnych marzeń i nie zafunduję sobie kaca moralnego za rok, kiedy okaże się, że lista ma się świetnie i prawie nic z niej nie mogę wykreślić. Ograniczam się do tego co niezbędne, bez czego nie będę mogła zrobić chociaż kroku do przodu, co pozwoli mi częściej wstawać prawą nogą.

W żadnym wypadku nie będę próbowała zadowolić wszystkich. Bo się nie da. Czym prędzej to zrozumiem, tym łatwiej będzie mi podejmować dobre decyzje.

Nauczę się grać na ukulele. Tak… To moje marzenie od kilku lat- jedne z marzeń o których się mówi i nic z nim nie robi…. Boli mnie kiedy to piszę, ale tak jest.

Każdy, nawet najbardziej parszywy dzień spróbuję zacząć od wdzięczności za to wszystko, co jest dobre.

Dla mnie brzmi na tyle dobrze, że uśmiecham się do komputera…

I chyba tyle. Nie będę przenosić gór, tylko małe kamyki. Nie nastawiam się na rewolucję, będę raczej próbowała lepiej wykorzystać czas, miejsce i sytuacje, jakie życie ze sobą przyniesie.

Zmiana cyfry w dacie nie zmieni wszystkiego za Ciebie. Dobrej zabawy !!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *