Kiedy odetchniesz głębiej, życie staje się piękne…
Niby niedziela, melisa paruje z kubka, za oknem biało, a zdania nie chcą się kleić. W przeciwieństwie do śniegu za oknem. Na bałwana za wcześnie, na pisanie chyba nigdy…
Jak Twoje noworoczne postanowienia?? Przyznam Ci się, że moje mają się nieźle i kiedy tak na nie patrzę- mam wrażenie, że mnie nie przerastają. Co więcej nawet je lubię ( co nie znaczy, że są łatwe i bez większych problemów do końca roku je zrealizuję). To dobry czas, żeby przypomnieć sobie o swoich marzeniach do zrealizowania i je zweryfikować- jeśli poza zapisaniem ich nic nie poszło do przodu- może warto zmniejszyć ich ilość, skupić się na jednym najważniejszym celu lub zwyczajnie rozłożyć na etapy i w tym roku zająć się pierwszą częścią planu. To nie wyścig, a sposób na rozwój, dumę z wykonanej pracy, przekraczanie barier, uczenie się samego siebie, zmienienie swojej rzeczywistości na lepsze. O to zawsze warto dbać…
Namawiam Cię więc na oddech. Na chwilkę z kubkiem gorącej herbaty lub kawy, z dala od telefonu. Choć na chwilkę. Na codzienne 5 minut ciszy. Na poznawanie siebie na nowo. Na refleksję i patrzenie na świat bez biegu. Na obserwację ludzi, z których każdy się z czymś zmaga… Życie najprawdopodobniej nie kończy się dziś. I tak jak nie przeżyjesz całego życia w jeden dzień- tak w jeden dzień nie naprawisz wszystkiego, co Ci przeszkadza.
Zaczęłam czytać „Fenomen poranka. Jak zmienić swoje życie”. I o ile odstraszają mnie książki z ociekającymi słodyczą recenzjami na początku- ta książka to polecajka od znajomej- pominęłam je i przeszłam do właściwego tekstu. Ale nie o tym dziś. No chyba, że książka okaże się rewolucją, która zmieni moje życie 🙂 i poukłada wszystkie myśli nieuczesane…
Dziś wpis bez glutenu, bo jestem poza domem. Naprawię się za tydzień. Łap wolną chwilę ciesz się dniem.
