Bez kategorii

Blog pisze się po to, by uciec przed tym, co robi się cały dzień…

Od rana próbuję skończyć wpis… Przysiadam do niego któryś raz, co chwila coś wymyka się spod kontroli, niszczy dzisiejszy plan, burzy porządek rzeczy… Nawet kubek z melisą nie pomaga…

Ale bez paniki. Dzień już się kończy, kolejny tydzień wypełnia się milionem życiowych pasji przeciętnej pani domu ( pranie, mycie okien, rozpakowywanie zapakowanych przed chwilą kartonów, bo ich zawartość od jutra musi wrócić już na miejsce)… Obowiązków nie brakuje nigdy, pora znaleźć czas na przyjemności ( żeby nie zwariować).

Jakby nie patrzeć – wiosna zbliża się wielkimi krokami. I jeśli nawet jeszcze kilka razy za oknem zapanuje biel, to i tak dłuższe i jaśniejsze dni są już zauważalne. W następnym tygodniu zapoluję na nową herbatę ( bez zimowych akcentów), kubek w jasnych kolorach, zrobię listę kwiatów i ziół na balkon. Coraz częściej przekonuję się, że nie zawsze wielkie plany i katorżnicza praca są niezbędne do rozwoju. Często to suma tych nieistotnych z pozoru działań przekłada się w dłuższym okresie na duże zmiany. Nie masz czasu na rewolucję – zrób coś małego, potem kolejną, a Twoje zdziwienie za kilka tygodni będzie wielkie…

Żeby dzisiejszy dzień nie skończył się katastrofą i muchami w nosie- robię popcorn. Wyjęłam wszystkie nasze książki z przepisami, żeby każdy domownik wybrał sobie z nich coś, co chciałby spróbować. Upiekę dwie pieczenie przy jednym ogniu- spędzimy razem ciekawy wieczór, a przy okazji nie zabraknie mi inspiracji i pomysłów na posiłki w następnym tygodniu.

Zła passa musi się kiedyś kończyć. Szansa na „nowy tydzień- nowa ja” za kilka godzin. Liczę na to, że za kilka dni będę miała dla Ciebie więcej siły, optymizmu i kilka nowych przepisów. Tymczasem dobrej mocy. Wszystko co piękne jeszcze przed nami…

P.s.- przesyłam Ci trochę glutenu, żeby zaostrzyć Twój życiowy apetyt… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *