Bez kategorii

Smakować życie po kawałku..

Dobrze z samego rana wyrwać się do lasu. Odetchnąć innym powietrzem. Pospacerować zbierając grzyby. Posłuchać szumu liści. Zachwycić się sarną…

Grzybowej klęski urodzaju nie ma…albo ja powinnam przejść się do okulisty.

W ramach dalszych podróży kulinarnych Gosia zrobiła nam wieczór francuski. Pachniało cebulą, ziemniakami, tymiankiem…i szczęściem. Zupa cebulowa naprawdę ma w sobie coś nie z tego świata…a ja z tego zachwytu nie zrobiłam nawet jednego zdjęcia… Nakarmiła nas po królewsku. W efekcie i mój kulinarny grafik wzbogaci się w tym tygodniu o zupę cebulową…

Jesień i w kuchni rządzi się swoimi prawami. Porwałam się w tym roku na zrobienie zapasów z pigwowca. Nie sądziłam, że obieranie go jest tak czasochłonne i żmudne. Pierwsza porcja się zepsuła ( szkoda mi było włożonej w nią pracy), drugą zrobiłam i zamroziłam. Zamierzam cieszyć się nią całą zimę.

Testowałam też nowy przepis na coś, co znam pod nazwą miogryzie, fruit leather. To zblendowany owoc ( może być z dodatkiem cukru lub miodu), wysuszony w piekarniku do postaci słodkiego, lepkiego plasterka. Będzie służył jako przysmak i wsparcie pracy logopedycznej. W tej odsłonie arbuz, ale to dopiero początek…

Tylko kilka inspiracji na tę chwilkę. W kuchni czeka na mnie czerwona cebula, wino i grzyby. Potrzebuję złapać trochę oddechu i ciszy. Naładować akumulatory i na moment zapomnieć o całym świecie. Dobrej mocy na dziś. Wracam za tydzień.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *