• Bez kategorii

    Powrót, święta, podsumowanie roku…

    Najpierw życzenia. Bo święta od wczoraj rozsiewają już swój czar po wszystkich kątach domu. Niech to będzie dla Ciebie czas pełen spokoju i radości. Niech doładuje Twoje życiowe baterie… Wszelkiego dobra 🙂 Zupełnie nie czuję w tym roku świąt. Może jest to spowodowane tym, że ostatnie tygodnie przypominały jazdę rozpędzoną kolejką górską bez pasów. Nie spodziewałam się tak ostrego zakrętu jeszcze w tym roku, nadal pędzę kolejką… ale zaczynam powoli dostrzegać nową perspektywę, widoki… i widzę, że kolejka ma też innych pasażerów. Powoli zaczyna mi się to podobać… Tradycyjnie wigilię spędziliśmy w domu. W świątecznych piżamach. Nie obywa się bez świątecznego zatkanego nosa, inhalacji z majeranku i tymianku (moje ostatnie…

  • Bez kategorii

    Kiedy życie wkrada się z każdym oddechem… Jesienne smaki i skrawki codzienności…

    Wybacz moją niedzielną nieobecność. Z samego rana ruszyliśmy do szpitala. Wszyscy mają się dobrze. Zachwycaliśmy się wszędobylską mgłą, a potem pięknem Podlasia. Jesień, wszędzie jesień… Ten weekend mija spokojnie. Początek listopada co roku na chwilkę mrozi. Śniegu jeszcze nie ma, a na te dni wszystko zwalnia, przychodzi czas refleksji, tęsknoty. Życie kadruje się jakoś inaczej… I choć to czasami trudne, to też bardzo potrzebne. Jesteśmy ziarenkiem piasku w klepsydrze wszechświata. Ale bez kilku takich ziaren klepsydra byłaby niepełna… Jesiennie robi się też w kuchni. Napar z lipy z dodatkiem pomarańczy, cytryny i miodu podbił nasze serca. Podobnie jak dżem winogronowy. Choć czas przygotowania jest dość długi ( pestki w dżemie…

  • Bez kategorii

    O życie szare i monotonne, ile w tobie skarbów…

    Dzień zaczęłam naparem z lipy z cytryną i miodem. I sama nie wiem czy był tak mocny, czy tak kojący, że dzień przeminął sama nie wiem kiedy… Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że pierwsza fala jesiennych smarków, kaszlu i temperatur ( nie tropikalnych i nie za oknem) już za nami. Może wreszcie złapię chwilkę oddechu i załapię się choć na kilka jesiennych spacerów w słońcu. Życie w cieniu inhalatora i gór chusteczek do nosa zupełnie wybiło mnie z rytmu. To dziwne, bo to przecież co roku się powtarza. A jednak zaskoczyło mnie intensywnością i długością. I przyznam Ci się, że zatęskniłam za gotowaniem, planowaniem i sprawczością, nawet tą…

  • Bez kategorii

    Smakować życie po kawałku..

    Dobrze z samego rana wyrwać się do lasu. Odetchnąć innym powietrzem. Pospacerować zbierając grzyby. Posłuchać szumu liści. Zachwycić się sarną… Grzybowej klęski urodzaju nie ma…albo ja powinnam przejść się do okulisty. W ramach dalszych podróży kulinarnych Gosia zrobiła nam wieczór francuski. Pachniało cebulą, ziemniakami, tymiankiem…i szczęściem. Zupa cebulowa naprawdę ma w sobie coś nie z tego świata…a ja z tego zachwytu nie zrobiłam nawet jednego zdjęcia… Nakarmiła nas po królewsku. W efekcie i mój kulinarny grafik wzbogaci się w tym tygodniu o zupę cebulową… Jesień i w kuchni rządzi się swoimi prawami. Porwałam się w tym roku na zrobienie zapasów z pigwowca. Nie sądziłam, że obieranie go jest tak czasochłonne…

  • Bez kategorii

    Naukowo potwierdzono, że smutek rodzi smutek, a narzekanie jest zaraźliwe… kilka słów o jesiennej chandrze…

    Odżyłam.. Uwielbiam przypatrywać się rankami i wieczorami w niebo pełne fioletów, różów i granatów. Powietrze jest rześkie, brak tropikalnych upałów wcale mnie nie smuci, wybieram się dziś na kasztany… To coś, na czym zakotwiczam swoje myśli jesienią. Choćby nie wiadomo co, będę miała za oknem kawałek nieba tylko dla siebie, kasztany na stole i trochę ciepłej herbaty z imbirem, miodem i cynamonem… A do tego kilka minut ciszy, kilka głębokich wdechów, moment, w którym czas przestaje biec, a tańczy ze mną walca… Chyba wreszcie doszłam do siebie… Karawana smarków, szmerów w oskrzelach, duszącego kaszlu i braku chęci na cokolwiek po kilku tygodniach opuściła nasz dom. Łapię balans, nadrabiam zaległości szkolne…

  • Bez kategorii

    Życie zaczyna się dopiero jesienią, kiedy robi się chłodniej…

    Sytuacja chorobowa w stanie zadowalającym. Herbata z imbirem smakuje już bardziej jesienne, rozwija swój smakowy bukiet. Zaczyna się najpiękniejszy czas w roku. Powoli odrabiam kuchenne zaległości, choć moje dzieci mówią, że mamy w domu kuchenne rewolucje. Wczoraj zrobiłam trochę prażonej cebulki ( tak wiem, pierdylion kalorii, smażone… ale w małej ilości nie zaszkodzi, a ja ograniczę się do wąchania). Szalenie proste w wykonaniu, przechowuję ją w lodówce i robię co jakiś czas po trochu. Pokrojoną w dość drobną kostkę cebulę równomiernie pokrywa się mąką i smaży w głębokim oleju na złoty kolor. Finalne doprawienie zależy od Waszych smaków – u nas tym razem tylko szczypta soli. W kuchni na swoją…

  • Bez kategorii

    Połowa rzeczy w życiu Ci się nie uda… Rób swoje i zacznij wierzyć w cuda… ( O planowaniu posiłków)

    Patrzę za okno, a tam szaro i jakoś tak ciągnie po stopach… Nie wstałam skoro świt, siedzę przy ciepłym kubku, obok książki ( to się już prawie liczy jak czytanie). I na tym moje ranne sukcesy się kończą. Dzisiejszy dzień uroczyście uważam za rozpoczęty. Wrzesień to powrót do powakacyjnej rutyny. I choć na początku ciągnie się trochę i uwiera, to jest szalenie ważny. A kiedy przy tym ranki i wieczory robią się chłodniejsze, przyjemnie jest zacząć dzień od śniadania na ciepło lub w ramach obiadokolacji zanurzyć łyżkę w gorącej aromatycznej zupie… Przez lata planowanie posiłków było moją zmorą. Nie widziałam w tym większego sensu… do czasu, kiedy zaczęłam to robić.…

  • Bez kategorii

    FlyLady, film i papryka…co z tego wynika??

    W powietrzu momentami wyczuwa się pierwsze nuty jesieni. Herbata z miodem i cytryną wraca do łask. Większe kubki jakoś łatwiej leżą w rękach. Tak powoli kończy się każde lato… Piątkowy wieczór spędziłam w kinie na „Bulion i inne namiętności”… i na chwilkę zatrzymał się dla mnie czas. Z zachwytem patrzyłam na wielką kuchnię skąpaną w słońcu. Słuchałam cichego pyrkania gotującego się bulionu, trzasku płynów, które w zetknięciu z gorącym blatem parowały i unosiły się wolne gdzieś wysoko. Jak flambirowanie, gotowanie i pieczenie zamienia pojedyncze składniki w symfonię smaku… I choć filmowe potrawy dostałyby zapewne nie jedną gwiazdkę… poczułam radość z tego, że ja tez mam dostęp do tego magicznego świata.…

  • Bez kategorii

    Pozbądź się przekonania, że wszystko, co robisz, powinno przynosić natychmiastowe rezultaty… chwilka refleksji przed wrześniowym zawrotem głowy…

    Dziś początek wyjątkowo bez rymu, ale z sensem, więc chyba się obroni. Wstałam, czuję się już lepiej, woda w czajniku szumi jak fale najbardziej pożądanych wakacji tego sezonu… Jednym słowem jest dobrze. Infekcja w odwrocie, dom jeszcze śpi, jak za starych dobrych czasów ubieram się w ciszę, wtapiam oczy w zielone drzewo widoczne z mojego balkonu. Wdeeeech, wydeeeech… Dziś miała być następna część FlyLady, ale pomyślałam, że dam sobie jeszcze tydzień, żeby to wszystko się ułożyło. Za tydzień kończą się wakacje, początek września zawsze jest czasem testowania cierpliwości i wytrwałości. Stąd chwilka refleksji, żeby za tydzień nie zwariować. Szaleństwo szkolnych zakupów zupełnie nas jakoś w tym roku ominęło. Nie kupuję…

  • Bez kategorii

    FlyLady ciąg dalszy…

    Jak Twoja przygoda z FlyLady? Czy ten styl sprzątania przemawia do Ciebie? Czy wpisuje się w Twoje potrzeby? Niespodziewanym efektem stosowania tej metody (u mnie) jest większa mobilizacja do refleksji nad tym, czy coś jest mi naprawdę potrzebne. W ciągu ostatniego tygodnia oddałam/wyrzuciłam kilka rzeczy z tak zwanych „przydasi”. Nie korzystałam z nich w ciągu ostatniego roku, nie miałam też w planach używać ich w najbliższej przyszłości. Dom zyskał odrobinę przestrzeni, ja szczyptę więcej czasu i mniej sprzątania. Bilans jest więc dodatni. Skoro pierwsze kroki za nami, pora ruszać w dalszą podróż. A jej plan wygląda tak: – przygotowywanie ubrań na kolejny dzień- wybranie, wyprasowanie i przygotowanie wszystkiego maksymalnie skraca…