• Bez kategorii

    Z glutenem w zaciszu własnego domu…

    Obudziłam się dziś z myślą, że każdy bieg ma swój finisz. Codzienne obowiązki kończą się wieczornym odpoczynkiem, życiowy bieg opamiętaniem albo emeryturą. Jakkolwiek nie podchodzić do tematu- bardzo przyjemnie móc go rozważać w spokoju, bez pośpiechu, z herbatą w ręku. Nawet jeśli ten spokój ma trwać nie za długo… Postanowiliśmy z dziećmi, że do końca tygodnia oswoimy gluten. Słyszałam niedawno, że to taki smok, którego boją się wszystkie księżniczki i wiedźmy (dla przypomnienia- wiedźma- kobieta, która wie wszystko i jest czarująca). Wczoraj udało nam się zrobić makaron do ramenu- nie dodaje się do niego jajek, a pieczoną sodę. Na pierwszy rzut oka nie sądziłam, że się uda, a wyszedł naprawdę…

  • Bez kategorii

    Terapia wymuszona koniecznością…

    Wieczory mają w sobie coś filmowego. Cisza krąży po pokoju z kubkiem retrospekcji, pod ręką leży kartka i długopis, które jak kot przyciągają i nie chcą odpuścić… Wszystko zwalnia, starzeje się, zamyśla po to, żeby rano znów obudzić się z nową dawką energii i wyzwań… Tytuł zasłyszałam w poniedziałek i wydał mi się tak życiowy. Czasami terapia wymuszona koniecznością zaczyna się już rano, kiedy trzeba wstać i wiesz, że trzeba wstać, ale wszystkie mózgowe komórki nerwowe burzą się na samą myśl, zanim jeszcze zdążysz mrugnąć, zestawić nogę z łóżka, albo nie daj Boże wstać i wstawić wodę na poranną kawę… Od kilku dni moją terapią była książka z przepisami dla…

  • Bez kategorii

    Mogę wszystko poza…..

    Wieczór zaścielił zieleń, małą wiewiórkę, która bez względu na temperaturę na zewnątrz zwisa głową w dół z wielkiego drzewa w poszukiwaniu bezpiecznej drogi do orzecha, stado komarów i ślimaka powoli wspinającego się po balkonowym Mont Evereście. Cisza po całym dniu pełnym wrażeń, kubek letniej wody (gorąca herbata byłaby zabójstwem i zupełnym brakiem miłosierdzia), dwie książki pod ręką, dobra konferencja w telefonie i zegar, który biegnie do rana zdecydowanie za szybko… Ostatnio dwie myśli determinują mój sposób postrzegania rzeczywistości. Pierwsza- że z piekarnikiem człowiek zaprzyjaźnia się jak z człowiekiem, jeśli lubi się piec. I może uznasz, że to banał albo przesada- dla mnie to najprawdziwsza prawda. Tak samo jak to, że…

  • Bez kategorii

    Spiec się na słońcu, czy przy piekarniku??

    Wstałam i zaparzyłam herbatę do ulubionego kubka. Chyba się starzeję, bo mam kubek, w którym herbata smakuje lepiej, a czas przy jej piciu płynie wolniej. Nie wiem, dlaczego najczęściej działa to rano, kiedy jeszcze wszyscy śpią, ale liczę na to, że działanie mojego „magicznego kubka” rozszerzy się na całą dobę. Chyba, że ktoś niechcący go zbije. To tak słowem wstępu… Za oknem gorąco. Po ostatnim maratonie pierogowym (lepienia, nie jedzenia) miałam dziś nie dotykać się prawie niczego, co jest w kuchni. Kiedy wstałam przypomniałam sobie, że marzyło mi się zrobić zaczyn drożdżowy i upiec domowe bułki. Od rana więc myślę- czy zostać wierna swoim postanowieniom, czy iść za marzeniami… I…

  • Codzienność

    Nie szukać szczęścia…

    Za oknem raz słońce, raz deszcz. Sezon w pełni- kuchnia pachnie truskawkami, kalafiorem, koperkiem, czosnkiem, marchewką, ogórkiem… Dla złapania jakiejkolwiek równowagi odnalazłam w odmętach internetu przykazania Leszka Kołakowskiego. I zawiesiłam się przy nich chwilkę dłużej niż zamierzałam. „Nie szukać szczęścia” to punkt 13 z 17 zasad proponowanych przez Pana Kołakowskiego. Nie wiem czy przez złośliwość, czy tak jakoś wyszło. Bo tu trzynastka może nie jest pechowa, ale niesie ze sobą przesłanie irracjonalne, a może wręcz niemożliwe… Szczęście jest pojęciem wieloznacznym- szczęściem jest łyk zimnej wody w upalny dzień, dom, w którym ktoś zawsze na Ciebie czeka, zdrowie, samorealizacja, możliwość zadbania o najbliższych, wolność… Lista może się ciągnąć w nieskończoność. I…

  • Bez kategorii

    Paść czy wypaść??

    Pisanie powoli wychodzi zza chmur zaśmieconego umysłu… U mnie oczywiście. Pomyślałam, że dziś zaproszę Cię na małą podróż w smak dzieciństwa… Jakiś czas temu zaprzyjaźniłam się z ciastem drożdżowym. Bo to trochę jak szczypta magii- mieszasz kilka podstawowych składników, dodajesz drożdże i wszystko nabiera lekkości, objętości. Ogranicza Cię tylko wyobraźnia i zawartość kuchni. Cynamonki, ciasto drożdżowe, chleb, bułki z rozmaitymi nadzieniami, chałka, pizzerinki… Czemu dziś o tym? Chyba po to, żeby przypomnieć sobie dobre chwile. Pamiętam do dziś smak ciasta drożdżowego pieczonego w piecu kaflowym, smak ciepłego jeszcze chleba, który piekła moja ciocia. Pamiętam, jak dom napełniał się delikatnym zapachem pieczonego ciasta, na które wszyscy czekaliśmy z wielkim wyczekiwaniem. Tym…

  • Bez kategorii

    A jeśli w życiu są tylko jedne drzwi ???…

    Niedzielne poranki mają w sobie coś z magii… Czas płynie inaczej, słońce nieśmiało oświetla kubek z herbatą, jakby chciało złapać od niego trochę ciepła… Doszłam do wniosku, że zarządzanie katastrofą powinnam wpisać do swojego CV w polu zainteresowania… Ale nie o tym dziś, nie o tym… Czasami jedno przeczytane zdanie zmienia wszystko. Nie wiem skąd taka moc słowa, ale tak to działa. Jest tylko jeden warunek- słowo musi dotknąć serca, zmienić myślenie i stać się codziennością, jak dla niektórych poranna kawa… Znów czytam. Nie jestem w stanie powiedzieć jak tęskniłam za literami, zdaniami, sensem, ciągłością zdarzeń, logiką, tym, że po kropce zawsze jest wielka litera… I wyczytałam, że każdy ma…

  • Bez kategorii

    Skąpcy słuchają tylko uszami, niech pan będzie rozrzutny i słucha całym ciałem…

    To cytat z ” Madame Pylinska i sekret Chopina”. Książę podrzuciła mi moja Gosia i po kilku stronach po policzkach płynęły mi łzy. Nie wzruszyła mnie treść ( bo to za wcześnie), ale sposób łączenia słów, zdań, malowania postaci przymiotnikami, dynamika… Czasami trudności, wielość zadań, zmęczenie wymuszają znaczne ograniczenie percepcji, emocji, aktywności. Życie zawęża się do najprostszych czynności ( to w nawiązaniu do zarządzania kryzysem). Myślę, że najważniejszym zadaniem jest wtedy pilnowanie własnego oddechu. I to nie jest kiepski żart. Tytułowe zdanie to jeden ze sposobów okiełznania kryzysu. Chyba najpiękniejszy i najtrudniejszy o jakim słyszałam. Wyobraź sobie, że po dłuższym czasie, który był dla Ciebie trudny- pozwalasz sobie na nowo…

  • Bez kategorii

    Jak zachwyca, jak nie zachwyca…

    Pisanie i myślenie nie jest ostatnio moją najlepszą stroną. O dziwo. Zdania nie kleją się jak kiedyś, myśli szybują poza zasięgiem… Stąd dłuższa cisza na blogu. Zarządzanie Kryzysem przynosi małe sukcesy. A to może motywacja żeby pisać dalej. Może coś zacznie się kleić… Od kilku dni obserwuję, że ptaki najpiękniej śpiewają tu o trzeciej nad ranem. I zachodzę w głowę jak można z pasją śpiewać codziennie o tak nieludzkiej porze… Powstaje konflikt tragiczny- spać czy słuchać?? Ale nie o tym. Od rana myślę o tym, czy zabijanie czasu na masową skalę nie jest samodestrukcją. Co innego wyizolować się trochę od realiów, co innego przed nimi uciekać. Bo można próbować, ale…

  • Bez kategorii

    O zabijaniu…czasu

    Przyznam Ci się szczerze, że już od kilku dni ten temat chodzi mi po głowie. Doszłam do wniosku, że mogę zostać pierwszym specjalistą (jakbym się strasznie uparła to nawet specjalistką) od zarządzania katastrofą. Dziś na tapetę weźmiemy czas… Temat rzeka. Jesteś małym ziarnkiem w klepsydrze czasu wszechświata. Tak to chyba wygląda. Codziennie masz do dyspozycji 24 godziny, którymi pewnie w miarę dowolnie rozporządzasz. Masz pewnie milion spraw do załatwienia i wrażenie, że kilka najpilniejszych w szpilkach chodzi Ci po głowie. Ale nie zawsze tak jest. Spróbuj na chwilkę przypomnieć sobie jakąś swoją katastrofę. Pamiętasz jak dziwnym doświadczeniem był wtedy czas?? Jak minuty, godziny i dni nieadekwatnie zmieniały swoją długość, poniedziałek…