Bez kategorii

Wiosna, ach to ty… O finansach i balkonie w jednej krótkiej odsłonie…

Wreszcie… Po tygodniu pełnym cienia i deszczu świat zalewa słońce. Siedzę, patrzę, próbuję złapać na zapas ciepła i spokoju… I cieszy mnie sama myśl, że takich dni będzie już tylko coraz więcej…

Skoro cała przyroda budzi się po zimowym śnie do życia, a my jesteśmy jej częścią… to chyba naturalne, że bardziej chce się żyć. Wiosna to taki kopniak po zimowym zastoju- żeby ruszyć z miejsca, zrobić coś nowego, wyjść i zachwycić się zawiązkami liści, rannym śpiewem ptaków, dłuższym porankiem i milionem z pozoru nieistotnych detali. Od dawna zastanawiam się dlaczego postanowienia noworoczne zaczynamy w czasie pełnym jeszcze śniegu i cienia, a nie na wiosnę. Łatwiej ruszyć się i coś zrobić właśnie teraz. I to dobra wiadomość- jeśli Twoje noworoczne postanowienia padły. Jeśli nie zrobisz w swoim życiu planowanej rewolucji- wykorzystaj nowe wiosenne siły witalne i skup się na jednej rzeczy- zacznij czytać, spacerować, zabierz się za swoje finanse, popracuj nad makijażem, spędzaj więcej czasu z rodziną, zaplanuj wakacje życia… Jedna dobrze wprowadzona zmiana zawsze ciągnie za sobą inne. Tak, tak, pisze już o tym któryś raz- ale życie jest tak krótkie. I pełne kolorów…

Kryzys czytelniczy nadal jest moim towarzyszem. Literaturę piękną ( i mniej piękną) zamieniłam na książki o finansach. I tak przesłuchałam „Najbogatszego człowieka w Babilonie” George S. Clasona, „Oszczędzanie pieniędzy” Kingi Koseckiej, Łukasza Tomysa i Mateusza Sawickiego ( w trakcie słuchania) i wróciłam do książki Marcina Iwucia „Jak zadbać o własne finanse” (czytam po raz drugi). Każda z publikacji to taki wstęp do finansów osobistych- omawia najprostsze (co nie znaczy najłatwiejsze) zagadnienia związane z wydawaniem i oszczędzeniem pieniędzy. Książkę Clasona słucham teraz z dziećmi- przemycanie wiedzy opowiadaniami, proste dialogi, wielokrotnie powtórzenia podstawowych idei książki doskonale trafiają do młodego odbiorcy. A wspólne słuchanie jakoś tak naturalnie potem przenosi się do rozmów, zagwozdek i pomysłów. Świetny wstęp do finansowej edukacji (nie tylko dzieci).

Doczekałam wreszcie czasu wysiewów zieleniny i kwiatów na balkon. Powoli, ale systematycznie sieję zioła, pomidorki, ozdobne słoneczniki i inne szaleństwa. Coraz bardziej doceniam mój balkon- miejsce pełne zieleni i słońca, spokoju ( z ciszą bywa różnie, ale nie można mieć wszystkiego, a przynajmniej nie od razu). To mój mały azyl- będę tam spędzać ranki i wieczory, pisać i czytać, pić herbatę i wąchać bazylię, rozmaryn, szczypiorek i słodki zapach pomidorów. Taka mini Italia (przynajmniej kulinarnie), dostępna przez cały sezon ciepła.

Na dziś tyle. Za tydzień będzie trochę o aplikacjach ratujących jedzenie przed zmarnowaniem- temat ciekawy i trochę kontrowersyjny. Miej się dziś najlepiej. Czytaj, rusz się, żyj…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *