Bez kategorii
-
Maj, małe kroki, dieta i …
W tym roku pobiliśmy chyba swój rekord. Dziś ruszamy na trzecie majowe grilowanie. Pogoda zachwyca, komary równoważą zachwyt, bo są ich całe chmary… i jeszcze więcej. Od półtorej tygodnia jestem na diecie. I teraz zadaję sobie pytanie- kto podejmuje taką decyzję przed długim, wolnym weekendem pełnym słońca, pogody i spotkań w plenerze?? I to o dziwo był dobry pomysł. Nie przeżarłam się, więcej się ruszam, w wyzwaniu towarzyszy mi moja Gosia (pozablogowa muza i inspiracja mojej codzienności). Na razie jem smacznie, nie martwię się, że nie zdążę z formą do lata, szukam ciekawych pomysłów, nowych smaków. Teraz trochę pracy, konsekwencji i obietnica dana samej sobie, że po utracie kilku kilogramów…
-
Budżeciku powiedz przecie, kto najwięcej ma na świecie…
Dziś mniej kulinarnie, ale mam nadzieję nadal smacznie i zdrowo. Od kilkunastu tygodni w miarę regularnie czytam na temat budżetu domowego. Bo budżet ma każdy z nas, a niewielu nad nim pracuje i panuje. Temat okazał się na tyle ciekawy, że do rozmów włączyli się prawie wszyscy pozostali domownicy (najmłodszy jeszcze się nie łapie) oraz częściej różne tematy i pytania towarzyszą nam podczas zmywania, spacerów, prania i innych życiowych pasji (żartowałam z tymi pasjami…). Po tym czasie nie będąc wykształconym specjalistą ani wyśmienitym praktykiem (jeszcze) myślę, że o ile ważna jest wielkość budżetu, są sprawy wyższej wagi. Parz sobie herbatę, czytaj i popraw mnie, jeśli nie mam racji. Pieniądze nie…
-
Dziś prawie wolne…
Po tygodniu paskudnym w każdym calu, nieudanej lekturze i braku słońca wybacz mi dzisiejszą absencję. Za oknem jakby trochę jaśniej. Odżywam… Budzę dzieciaki, jemy szybkie śniadanie i jeśli tylko trochę się rozpogodzi- pędzimy po mniszek lekarski, żeby zrobić z niego miód. Linkiem z przepisem podzielę się za tydzień. Chmury za oknem wreszcie są niebieskie. Nie ma na co czekać. Dobrej mocy na dziś i carpe diem :). W tygodniu udało nam się uchwycić trochę piękna w obiektywie… Zachwyca nieustannie…
-
Gluten(l)owe…
Kwadrans przed komputerem, ani jednego znaku, balkon, herbata, ranek, prawie cisza… Ptaki właśnie budzą się ze snu, a ich śpiew wypełnia uszy i serce… Ładuję akumulatory na następny tydzień… Kryzys czytelniczy na razie odpuścił, a żeby nie złapać zaraz za kolejną literacką cegiełkę- zaczęłam doczytywać rozpoczęte serie (też cegiełki, ale już zaczęte)… i przejrzałam wszystkie książki kulinarne w domu. Zamiast szukać nowości- zatęskniłam za klasyką- ciepłą jeszcze kromką domowego chleba, chrupiącymi bagietkami, focaccią… I to wyznaczyło kierunek kuchennych rewolucji na kilka następnych dni 🙂 Pamiętam jak chleb piekła moja ciocia. Zapach mąki, zakwasu, ciepło letniej kuchni, dziwnie ciągnący się czas podczas pieczenia, a potem walka o najbardziej wypieczone chlebowe piętki……
-
Świąteczne życzenia…
Wielkanoc niesie ze sobą niesamowite przesłanie- światło przezwycięża mrok, miłość pokonuje śmierć. Choć w kalendarzu obchodzimy je raz w roku, myślę, że malutki ułamek zmartwychwstania świętujemy w zakamarku serca zawsze wtedy, kiedy życie dosłownie zawali nam się na głowę, a potem następuje kolejny dzień, walka o powrót do normalności, może nawet o jakąś radość życia… i powoli tą walkę wygrywamy :)… Życzę Wam świąt pełnych pokoju, radości i harmonii. Niech to będzie czas, którego wspomnienie jeszcze na długo będzie malowało uśmiech na Waszych twarzach :). Wielkanocne śniadanie samo się nie zrobi. Dobrej mocy na dziś. Słyszymy się za tydzień :).
-
W poszukiwaniu złotego środka…
Dziś wyjątkowo wpadam tylko na chwilkę. Dom od rana pachnie pastą curry i domowymi sposobami zrobionym mlekiem kokosowym. W tygodniu przetestowałam dwa przepisy na kartacze, przede mną jeszcze trzeci. Efekty są bardziej niż zadowalające, a farsz z białego sera skradł moje serce. O tym dłużej pewnie za tydzień. Dziś wyłączam się na chwilkę. Wyciszam telefon, wyłączam wszystkie grające sprzęty. Herbata, balkon, koc, planer i długopis. Życie wiosną przyspiesza, a mi brakuje chwili wytchnienia, wyznaczenia kierunku i priorytetów na najbliższe tygodnie. O ile mniej więcej wiem czym muszę i chcę się zająć, rozpisanie tego ostatnio bardzo ułatwia mi życie. Chociażby po to, żeby nie wziąć na siebie więcej niż to możliwe…
-
Kiedy będziesz w zachwycie, uratujesz sobie życie…
W planach był dzisiaj krótki wpis z kartaczami w roli głównej. I takowy się pojawi… za tydzień, bo na tę chwilkę gotować ze mną chcą dzieci, a tylko dziś popołudniu mamy taką możliwość, czas i przestrzeń. Sprawa jest więc prosta- poranną herbatę wypijam z Wami, a potem kuchenna podróż w mało znane z nastolatkami… Od niedawna mamy w domu nowy zwyczaj. Nasze dzieciaki są odpowiedzialne ze niedzielne obiady- planują menu, robią listę zakupów, przygotowują obiad i w zamyślę po nim sprzątają. To nasze początki, czasami w kuchni potrzebna jest rada lub mała pomoc. I bardzo liczę na to, że pomysł przetrwa, a to będzie pierwszy krok do rozmów o domowym…
-
Wracam do gotowania w perłach…
Przedwiośnie, kryzys czytelniczy, brak motywacji i polotu to moich czterech jeźdźców Apokalipsy… i przez ostatnie kilka dni- mam wrażenie- towarzyszą mi nieustanie. Siadam dziś przed monitorem z herbatą (którą uwielbiam), zmęczeniem rzeczywistością (które już mi przeszkadza) i moim ulubionym kocem. Jakby nie patrzyć- bilans nadal jest na plus… Po obejrzeniu filmu „Julie i Julia” (lekki, fajny film o gotowaniu- polecam) przez jakiś czas gotowałam w perłach. Perły nie muszą być prawdziwe, bo to nie wpływa jakościowo na smak potraw (tak myślę). Pomysł niby z księżyca, ale nie o sam wisior na szyi tu chodzi… Raczej o radość z czasu spędzonego w kuchni, budowanie rytuałów, możliwość tworzenia doświadczeń kulinarnych bez długich…
-
O aplikacjach ratujących nie tylko jedzenie, czyli jak zdobyć coś w super dobrej cenie…
Dziś zupełnie subiektywna recenzja. Temat rzeka, trochę kontrowersyjny lub wstydliwy ( nie mam pojęcia czemu). Znajdź chwilkę, zaparz ulubioną kawę lub herbatę… I zaczynamy. Temat ratowania jedzenia co jakiś czas wybrzmiewa głośniej. Banki Żywności podają, że rocznie w Polsce marnujemy 4,8 MILIONA TON jedzenia, z czego za około 60% odpowiedzialne są gospodarstwa domowe. Dużo, prawda? Liczba naprawdę robi piorunujące wrażenie. I jest prosty sposób na to, żeby to marnotrawstwo trochę ograniczyć. Od około roku korzystam z aplikacji Too Good To Go, krócej z Foodsi. Zasada jest prosta- instaluję na swoim telefonie aplikację, szukam sklepów i lokali gastronomicznych w mojej okolicy za jej pomocą i kupuję wystawiane przez nie paczki niespodzianki…
-
Wiosna, ach to ty… O finansach i balkonie w jednej krótkiej odsłonie…
Wreszcie… Po tygodniu pełnym cienia i deszczu świat zalewa słońce. Siedzę, patrzę, próbuję złapać na zapas ciepła i spokoju… I cieszy mnie sama myśl, że takich dni będzie już tylko coraz więcej… Skoro cała przyroda budzi się po zimowym śnie do życia, a my jesteśmy jej częścią… to chyba naturalne, że bardziej chce się żyć. Wiosna to taki kopniak po zimowym zastoju- żeby ruszyć z miejsca, zrobić coś nowego, wyjść i zachwycić się zawiązkami liści, rannym śpiewem ptaków, dłuższym porankiem i milionem z pozoru nieistotnych detali. Od dawna zastanawiam się dlaczego postanowienia noworoczne zaczynamy w czasie pełnym jeszcze śniegu i cienia, a nie na wiosnę. Łatwiej ruszyć się i coś…