Szczęśliwi popękani, bo przez nich przenika światło ( Michael Audiard)…
Cieszę się, że mogę zacząć ten dzień z ciepłą herbatą w ręku i czystą kartką przed sobą. Taki scenariusz powtarza się każdego dnia, a ja czasami widzę, że choć powinnam do zadania podejść jak reżyser, kończę na roli gapia w ostatnim kinowym rzędzie. Niedzielę zaczynam z wdzięcznością za ten dzień, który mogę zapisać słowami i kolorami jakie tylko przyjdą mi do głowy…
Dzięki spontanicznej akcji mojej sąsiadki i zakupom w deszczu- balkon powoli zieleni się na kolejny sezon. Jeśli dołożę do tego nowe poduszki na siedzisko i wyświetlacz, który czeka w szafie na swój debiut, istnieje cień szansy, że tegoroczne letnie wieczory spędzimy we własnym kinie pod daszkiem. Potrzebuję dnia na dosadzenie ostatnich roślin, gruntowne sprzątanie… radość ze starej- nowej przestrzeni już jest.

Złapałam wczoraj wieczorem do przejrzenia notatnik, w którym co jakiś czas zapisuję co zaczynam robić, nad czym pracuję lub co udało mi się wprowadzić w życie. Przekartkowałam krótkie zapiski i postanowiłam pisać coś raz w tygodniu. Przyjrzałam się tej mnie, która już była, miałam chwilkę na znalezienie działań, które mnie budują i tych, które są zupełnie od czapy. Teraz pisząc to widzę, że dobrze byłoby zapisać kolorem na marginesie krótkie podsumowanie i wrócić do niego przy kolejnej lekturze. Tak łatwiej zauważyć progres lub regres, wrócić do zaniechanej aktywności lub po prostu ucieszyć się z dobrej zmiany.
Akcja gotowania na kolejny tydzień przeciągnęła się jeszcze do dziś, bo bardzo zależało mi na przejrzeniu półek i wykorzystaniu produktów, które się kończą. Lodówka bogatsza jest o domowe burgery, sznycle drobiowe, sernik na zimno z owocami, galaretką i dobrym makro, pastę jajeczną ze szczypiorkiem, młodą kapustę zasmażaną z koperkiem, placuszki na bazie białego sera, sałatkę warzywną, zupę pomidorową, sałatkę z kurczakiem i szczawiową, która jest jeszcze w fazie planów. Sałatki i sernik spakowane w mniejsze pojemniki gotowe do zabrania na raz, może dołączy do nich omlet z ziemniakami, ziołami i jajkiem, gdyby okazało się, że jest taka potrzeba w tygodniu.
Dziś o drobiazgach i małych radościach, ale przecież z okruchów zbudowany jest cały wszechświat. Dlaczego więc tych drobin nie zgarniać i nie wystawiać na światło? Zmiecione w jedno miejsce wydają się większe, łatwiej je dostrzec. A może właśnie tyle dziś wystarczy, żeby wstać prawną nogę, dorzucić do nich kolejny z pozoru nic nie znaczący pyłek, być tu i teraz…
Dobrej mocy na dziś. Zgodnie z obietnicą na koniec link do przepisu na ciastka owsiane, bo może kogoś zachwycą tak jak nas…
https://akademiasmaku.pl/przepis/ciasteczka-owsiane-z-zurawina-i-kokosem,3131